Klasowe relacje i rewelacje
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Relacje rówieśnicze w klasie to temat, który nigdy nie traci na aktualności — a obserwowane dziś zachowania dzieci i nastolatków coraz częściej skłaniają do poważnej refleksji.
Witold Tkaczyk
Rewolucyjne zmiany technologiczne mają swoją cenę. W procesie fundamentalnych przemian i dochodzenia do społeczeństwa dobrobytu płacimy ją wszyscy. Jeden z jej elementów stanowią zmiany zachodzące w obszarze kontaktów międzyludzkich, a więc także w rodzinach. Tymczasem dzieci ogólne zasady zachowania wynoszą właśnie z domu — i niestety są to często postawy egoistyczne, roszczeniowe i nadmiernie konsumpcyjne.
Na te postawy nakładają się niepokoje i obawy młodych ludzi związane z okresem dojrzewania. Stąd też sposoby wzajemnego odnoszenia się do siebie przybierają niekiedy formy budzące co najmniej wątpliwości. Nie wolno jednak wszystkiego tłumaczyć dorastaniem i otoczeniem. Mając dzieci obojga płci w ostatnich klasach szkoły podstawowej, chciałbym podzielić się pewnymi obserwacjami, z których można wysnuć także ogólniejsze wnioski.
Chłopcy — świat przewidywalnych reguł
Wśród chłopców kontakty rówieśnicze kształtują się na ogół w sposób przewidywalny. Jednoczą ich wspólne pasje: ruch na świeżym powietrzu, gra w piłkę, jazda na rowerze i oczywiście namiętna gra na komputerze. Do konfliktów, owszem, dochodzi, ale skrajną postacią ich rozwiązywania jest szamotanina, po której zwykle wszystko wraca do normy.
Na tym etapie trudno zaobserwować jakieś szczególnie niepokojące zjawiska, choć na pewno zdarzają się towarzyskie wykluczenia czy niezdrowa rywalizacja — na przykład na tle zasobności portfela. Chłopcy jednak sprawnie dobierają się w koleżeńskie grupy, a w obliczu sporów po prostu przez jakiś czas ograniczają wzajemne kontakty.
Dziewczęce relacje — skomplikowana układanka
Bardziej skomplikowane są relacje dorastających uczennic. Tutaj także następuje dobór w grupy, gdzie punktem wspólnym mogą być zainteresowania, wyniki w nauce, sposób ubierania się, ulubiona muzyka czy pasje. Spoiwem — chyba nawet częściej niż u chłopców w tym wieku — bywają pierwsze doświadczenia z używkami: papierosami lub alkoholem. Na pewno są nim też relacje z płcią przeciwną.
Warto przyjrzeć się kilku konkretnym sytuacjom w kontaktach między koleżankami z klasy, które dobrze ilustrują skalę i charakter tych problemów.
„Czy będziesz ze mną siedzieć?" — małe dramaty przy ławce
Sprawa, z kim lub obok kogo siedzi się w klasie, jest dla dzieci bardzo istotna. Wydawałoby się, że dobór następuje spontanicznie, a czynnikiem decydującym jest koleżeństwo. W praktyce bywa jednak inaczej.
Zdarza się, że rówieśniczki niejako „rezerwują" sobie wcześniej miejsce obok koleżanki — ustalają to dzień naprzód. Potem jednak jedna ze stron, pomimo „umowy", siada z kimś innym. Taka niestałość powoduje w „odrzuconym" dziecku żal i frustrację, z którą nie każde potrafi sobie poradzić.
Lojalność na żądanie — kiedy pomoc staje się bronią
Z miejscem w ławce łączy się kwestia pomocy podczas sprawdzianów. Wiadomo, że jest to zabronione, ale w praktyce bywa różnie. Z jednej strony dziecko naraża się na uwagę nauczyciela i gorszą ocenę, z drugiej może czuć się winne, że nie pomogło koleżance.
Bardzo ciekawe jest podejście niektórych uczennic do lojalności. Dziewczynka, która nie chciała siedzieć w ławce z pewną koleżanką, potrzebując pomocy w zadaniu domowym czy w sprawie notatek, zwraca się właśnie do niej — a nie do rówieśniczek, z którymi siedzi. Co więcej, odmowę odbiera jako działanie przeciwko sobie i stara się wzbudzić poczucie winy w „niekoleżeńskiej", jej zdaniem, uczennicy.
Niewidzialne wykluczenie — gesty, które ranią
Niewłaściwe zachowania dzieci ujawniają się także podczas przerw. Do rozmawiających podchodzi rówieśniczka i, przyłączając się, wpycha do kręgu — tym samym stając plecami przed jedną z wcześniej obecnych dziewczynek. Co więcej, stara się tym — być może nieświadomym — gestem wykluczyć ją z grona.
Warto postawić sobie pytanie: skąd bierze się takie zachowanie? Czy jest próbą zaznaczenia swojej dominacji i ważności, czy chęcią upokorzenia drugiej osoby? Czy wynika z ludzkiej, niekiedy przekornej natury, czy z nieodpowiednich wzorców wyniesionych z domu?
Podobne zjawisko można zaobserwować poza szkołą. Koleżanka z klasy spotkana w sklepie nie odpowiada na powitanie, unika kontaktu wzrokowego, wręcz ucieka. Jej rodzic nie reaguje, nie zwraca dziecku uwagi — zapewne w przekonaniu, że nic wielkiego się nie dzieje. Trudno wówczas obwiniać nastolatkę, która zwyczajnie powiela zachowanie dorosłych.
Tort nie dla każdego — segregacja przy urodzinowym stole
Zdumiewać może przykład jedzenia tortu urodzinowego w klasie — zwłaszcza gdy na oczach wszystkich uczniów uczestniczy w nim jedynie kilka dziewcząt. Choć zdarzenie ma miejsce podczas przerwy, budzi uzasadnione wątpliwości co do tego, czy w ogóle powinno mieć miejsce w takiej formie.
Na okazjonalne spotkanie i poczęstunek można znaleźć lepsze miejsce i czas. Jeśli już musi to być szkoła, pominięcie pozostałych uczniów jest wyraźnym objawem segregacji. A wystarczyłoby poczęstować wszystkich choćby symbolicznym cukierkiem. Jednym gestem buduje się atmosferę wspólnoty, drugim — wykluczenie. Dobrych zwyczajów w tym zakresie uczy się dzieci już w przedszkolu — wychodzi jednak na to, że nie wszyscy tę wiedzę opanowali.
Rola wychowawcy — czy szkoła jeszcze wychowuje?
Pozostaje zagadką, czy nauczyciele — szczególnie wychowawcy — nie zauważają relacji panujących między uczniami. Kilka wspólnych lat powinno skutkować taką wiedzą oraz regularnym omawianiem problemów na godzinach wychowawczych. Wiadomo, że dzieciom i młodzieży te same rzeczy trzeba wyjaśniać wielokrotnie, z nadzieją, że w końcu przebiją się do ich świadomości. Jednak trudne tematy podejmuje się nader rzadko.
Zasada „stania z boku" i niewtrącania się w relacje uczniowskie może skutkować eskalacją problemów. Warto zawczasu poświęcić im uwagę, zanim dojdzie do dramatycznych zdarzeń. Pomocny może być również szkolny psycholog, choć nie posiada aż takiej wiedzy o klasie jak wychowawca.
Cały czas żywię nadzieję, że wychowawcza funkcja szkoły nie wygasła. Wierzę, że istnieją nauczyciele wspierani przez swoich dyrektorów, którym zależy nie tylko na realizacji podstawy programowej, ale też na dobrych stosunkach między uczniami. Ich wysiłek w tym zakresie doceni każdy rozsądny rodzic.
Nie trzeba nikogo przekonywać, że jakość emocjonalnych więzi między rówieśnikami wpływa na ich zachowanie i wyniki w nauce — o komforcie psychicznym młodzieży i kadry pedagogicznej nawet nie wspominając. Szkoła powinna wskazywać właściwe wzorce zachowań społecznych. Dziś łatwo — zbyt łatwo — odnosi się wrażenie, że o tym zapomniano.
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.