Klasowe relacje i rewelacje
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
Relacje rówieśnicze w klasie to temat, który nigdy nie traci na aktualności - a obserwowane dziś zachowania dzieci i nastolatków coraz częściej skłaniają do poważnej refleksji.
Witold Tkaczyk
Rewolucyjne zmiany technologiczne mają swoją cenę. W procesie fundamentalnych przemian i dochodzenia do społeczeństwa dobrobytu płacimy ją wszyscy. Jeden z jej elementów stanowią zmiany zachodzące w obszarze kontaktów międzyludzkich, a więc także w rodzinach. Tymczasem dzieci ogólne zasady zachowania wynoszą właśnie z domu - i niestety są to często postawy egoistyczne, roszczeniowe i nadmiernie konsumpcyjne.
Na te postawy nakładają się niepokoje i obawy młodych ludzi związane z okresem dojrzewania. Stąd też sposoby wzajemnego odnoszenia się do siebie przybierają niekiedy formy budzące co najmniej wątpliwości. Nie wolno jednak wszystkiego tłumaczyć dorastaniem i otoczeniem. Mając dzieci obojga płci w ostatnich klasach szkoły podstawowej, chciałbym podzielić się pewnymi obserwacjami, z których można wysnuć także ogólniejsze wnioski.
Chłopcy - świat przewidywalnych reguł
Wśród chłopców kontakty rówieśnicze kształtują się na ogół w sposób przewidywalny. Jednoczą ich wspólne pasje: ruch na świeżym powietrzu, gra w piłkę, jazda na rowerze i oczywiście namiętna gra na komputerze. Do konfliktów, owszem, dochodzi, ale skrajną postacią ich rozwiązywania jest szamotanina, po której zwykle wszystko wraca do normy.
Na tym etapie trudno zaobserwować jakieś szczególnie niepokojące zjawiska, choć na pewno zdarzają się towarzyskie wykluczenia czy niezdrowa rywalizacja - na przykład na tle zasobności portfela. Chłopcy jednak sprawnie dobierają się w koleżeńskie grupy, a w obliczu sporów po prostu przez jakiś czas ograniczają wzajemne kontakty.
Dziewczęce relacje - skomplikowana układanka
Bardziej skomplikowane są relacje dorastających uczennic. Tutaj także następuje dobór w grupy, gdzie punktem wspólnym mogą być zainteresowania, wyniki w nauce, sposób ubierania się, ulubiona muzyka czy pasje. Spoiwem - chyba nawet częściej niż u chłopców w tym wieku - bywają pierwsze doświadczenia z używkami: papierosami lub alkoholem. Na pewno są nim też relacje z płcią przeciwną.
Warto przyjrzeć się kilku konkretnym sytuacjom w kontaktach między koleżankami z klasy, które dobrze ilustrują skalę i charakter tych problemów.
„Czy będziesz ze mną siedzieć?" - małe dramaty przy ławce
Sprawa, z kim lub obok kogo siedzi się w klasie, jest dla dzieci bardzo istotna. Wydawałoby się, że dobór następuje spontanicznie, a czynnikiem decydującym jest koleżeństwo. W praktyce bywa jednak inaczej.
Zdarza się, że rówieśniczki niejako „rezerwują" sobie wcześniej miejsce obok koleżanki - ustalają to dzień naprzód. Potem jednak jedna ze stron, pomimo „umowy", siada z kimś innym. Taka niestałość powoduje w „odrzuconym" dziecku żal i frustrację, z którą nie każde potrafi sobie poradzić.
Lojalność na żądanie - kiedy pomoc staje się bronią
Z miejscem w ławce łączy się kwestia pomocy podczas sprawdzianów. Wiadomo, że jest to zabronione, ale w praktyce bywa różnie. Z jednej strony dziecko naraża się na uwagę nauczyciela i gorszą ocenę, z drugiej może czuć się winne, że nie pomogło koleżance.
Bardzo ciekawe jest podejście niektórych uczennic do lojalności. Dziewczynka, która nie chciała siedzieć w ławce z pewną koleżanką, potrzebując pomocy w zadaniu domowym czy w sprawie notatek, zwraca się właśnie do niej - a nie do rówieśniczek, z którymi siedzi. Co więcej, odmowę odbiera jako działanie przeciwko sobie i stara się wzbudzić poczucie winy w „niekoleżeńskiej", jej zdaniem, uczennicy.
Niewidzialne wykluczenie - gesty, które ranią
Niewłaściwe zachowania dzieci ujawniają się także podczas przerw. Do rozmawiających podchodzi rówieśniczka i, przyłączając się, wpycha do kręgu - tym samym stając plecami przed jedną z wcześniej obecnych dziewczynek. Co więcej, stara się tym - być może nieświadomym - gestem wykluczyć ją z grona.
Warto postawić sobie pytanie: skąd bierze się takie zachowanie? Czy jest próbą zaznaczenia swojej dominacji i ważności, czy chęcią upokorzenia drugiej osoby? Czy wynika z ludzkiej, niekiedy przekornej natury, czy z nieodpowiednich wzorców wyniesionych z domu?
Podobne zjawisko można zaobserwować poza szkołą. Koleżanka z klasy spotkana w sklepie nie odpowiada na powitanie, unika kontaktu wzrokowego, wręcz ucieka. Jej rodzic nie reaguje, nie zwraca dziecku uwagi - zapewne w przekonaniu, że nic wielkiego się nie dzieje. Trudno wówczas obwiniać nastolatkę, która zwyczajnie powiela zachowanie dorosłych.
Tort nie dla każdego - segregacja przy urodzinowym stole
Zdumiewać może przykład jedzenia tortu urodzinowego w klasie - zwłaszcza gdy na oczach wszystkich uczniów uczestniczy w nim jedynie kilka dziewcząt. Choć zdarzenie ma miejsce podczas przerwy, budzi uzasadnione wątpliwości co do tego, czy w ogóle powinno mieć miejsce w takiej formie.
Na okazjonalne spotkanie i poczęstunek można znaleźć lepsze miejsce i czas. Jeśli już musi to być szkoła, pominięcie pozostałych uczniów jest wyraźnym objawem segregacji. A wystarczyłoby poczęstować wszystkich choćby symbolicznym cukierkiem. Jednym gestem buduje się atmosferę wspólnoty, drugim - wykluczenie. Dobrych zwyczajów w tym zakresie uczy się dzieci już w przedszkolu - wychodzi jednak na to, że nie wszyscy tę wiedzę opanowali.
Rola wychowawcy - czy szkoła jeszcze wychowuje?
Pozostaje zagadką, czy nauczyciele - szczególnie wychowawcy - nie zauważają relacji panujących między uczniami. Kilka wspólnych lat powinno skutkować taką wiedzą oraz regularnym omawianiem problemów na godzinach wychowawczych. Wiadomo, że dzieciom i młodzieży te same rzeczy trzeba wyjaśniać wielokrotnie, z nadzieją, że w końcu przebiją się do ich świadomości. Jednak trudne tematy podejmuje się nader rzadko.
Zasada „stania z boku" i niewtrącania się w relacje uczniowskie może skutkować eskalacją problemów. Warto zawczasu poświęcić im uwagę, zanim dojdzie do dramatycznych zdarzeń. Pomocny może być również szkolny psycholog, choć nie posiada aż takiej wiedzy o klasie jak wychowawca.
Cały czas żywię nadzieję, że wychowawcza funkcja szkoły nie wygasła. Wierzę, że istnieją nauczyciele wspierani przez swoich dyrektorów, którym zależy nie tylko na realizacji podstawy programowej, ale też na dobrych stosunkach między uczniami. Ich wysiłek w tym zakresie doceni każdy rozsądny rodzic.
Nie trzeba nikogo przekonywać, że jakość emocjonalnych więzi między rówieśnikami wpływa na ich zachowanie i wyniki w nauce - o komforcie psychicznym młodzieży i kadry pedagogicznej nawet nie wspominając. Szkoła powinna wskazywać właściwe wzorce zachowań społecznych. Dziś łatwo - zbyt łatwo - odnosi się wrażenie, że o tym zapomniano.
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.