Rosyjska agresja zbrojna na Ukrainę i wszelkie tematy z nią związane zapewne wywołały szereg dyskusji w naszych domach. Słuchamy wiadomości i oglądamy obrazy wojny, ludzkie tragedie, zniszczenia, rany i śmierć.

Dzieci słuchają, oglądają i pytają

Dorośli wymieniają informacje i opinie między sobą, niejednokrotnie takim rozmowom przysłuchują się dzieci. Wiele z nich wczoraj i dziś omawiało temat wojny na lekcjach w szkołach, mają też w klasach koleżanki i kolegów pochodzących z Ukrainy. Nastolatki docierają do treści dotyczących wojny poprzez Internet na swoich mobilnych urządzeniach.

- W życiu większości współczesnych rodziców to zapewne pierwsza wojna, która rozgrywa się tak blisko naszego kraju, i jest zarazem tak bezwzględna i niesprawiedliwa. To na pewno temat trudny, tym bardziej gdy zastanawiamy się jak rozmawiać o tym z dziećmi. Rodzic, który zna swoje dziecko, będzie najlepiej w stanie rozstrzygnąć jak to zrobić i na jakim poziomie szczegółowości. Tu oczywiście też odgrywa rolę wiek – powiedział nam dr hab. Michał Michalski, kulturoznawca, prof. UAM w Poznaniu i prezes Instytutu Wiedzy o Rodzinie i Społeczeństwie.

Nie należy się bać, że nie wszystko potrafimy wyjaśnić

Jako rodzice mamy chyba wręcz obowiązek porozmawiania z dziećmi o tym, co dzieje się na Ukrainie, w taki sposób jak umiemy najlepiej.

- Na pewno warto ten temat podejmować, bo gdy tego nie zrobimy, to i tak nasze emocje - niepokój, lęk - będą dla dziecka widoczne. I nie należy się bać, że nie wszystko będziemy w stanie wyjaśnić, wytłumaczyć... Czasem po prostu najlepiej przyznać się, że sami czegoś nie rozumiemy, czy nie potrafimy wyrazić. W przypadku wojny to tym bardziej zrozumiałe, bo sami widzimy, że po ludzku taką zorganizowaną przemoc skierowaną przeciw milionom niewinnych ludzi trudno jest naprawdę pojąć... – dodaje prof. M. Michalski.

870 pexels matti 11284548

Sporo do wyjaśnienia

Nastolatkom należy wyjaśnić przyczyny rosyjskiej agresji, co ona oznacza obecnie i w dłuższej perspektywie czasu, jaka jest w tej wojnie rola reżimu białoruskiego, postawy innych państw – np. Chin.

Zapewne trzeba spróbować wyjaśnić reakcje wolnego, demokratycznego świata na tę wojnę. To nie jest łatwe zadanie, bo sieć powiązań politycznych, a głównie gospodarczych, czyli finansowych z Rosją jest bardzo znaczna i – jak obserwujemy – nawet sprawa sankcji gospodarczych jest dyskutowana, nie wprowadza się jeszcze tych najbardziej dotkliwych i nie wiadomo, czy w ogóle do tego dojdzie.

To jasne, że w obliczu takiej wojny – i groźby jej rozlania się na inne kraje, o czym nie omieszkał wspomnieć kremlowski dyktator, szantażując de facto użyciem broni atomowej – reakcje muszą być przemyślane, zgodne i – przede wszystkim – skuteczne.

Nie ma też co ukrywać, że sankcje gospodarcze dotkną obie strony. Obserwujemy to już w stałym wzroście choćby cen energii i paliw, co napędza procesy inflacyjnie.

Wnioski z historii i odruch pomocy

Na pewno powinny pojawić się odniesienia do historii, szczególnie do dziejów Polski z ubiegłego wieku. To, czego nasze dzieci uczą się na lekcjach historii i co – jak nam się wydawało – należy już do przeszłości – wraca za sprawą agresywnego mocarstwa i dzieje się tuż przy naszych granicach.

Trzeba też porozmawiać o możliwościach pomocy, co my możemy zrobić w tej sprawie. Datki finansowe, zbiórka krwi, wsparcie naszych ukraińskich znajomych, pomoc uchodźcom, którzy napływają do naszego kraju – wśród nich wielu rodziców z dziećmi. Pisze o tym prof. Jakub Isański, socjolog z UAM w Poznaniu w artykule „O znaczeniu rodziny, gdy Ukraina jest bombardowana".

- Już od 2014 roku, gdy rosyjska aneksja Krymu i wcześniejsze działania we wschodniej części Ukrainy spowodowały pierwszą dużą falę migracji wyjazdowych, Polska stała się domem dla setek tysięcy Ukraińców. Mieszkają i pracują w naszym kraju, ich dzieci uczą się w polskich szkołach. Stanowią coraz bardziej widoczny element naszej codzienności - zwraca uwagę naukowiec.

Dorośli zawsze stoją przed obowiązkiem tłumaczenia dzieciom współczesnego świata. Teraz zadanie to bardzo się skomplikowało. Na Ukrainie trwa wojna, na obywateli naszego sąsiada spadają rosyjskie rakiety i bomby. Giną ludzie - żołnierze, cywile, dzieci.

- Może to ich los powinien przypomnieć nam o tym, co to są europejskie wartości i co to znaczy zachować się przyzwoicie – podsumowuje prof. Jakub Isański.

Oprac.: wit
Zdjęcia: Pexels.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.