Imigranci z Ukrainy i ich wpływ na polską gospodarkę
Witold Tkaczyk Polska – wobec fali uchodźców z terenu Ukrainy wywołanej rosyjska agresją - prowadziła początkowo głównie działalność humanitarną, która nie miała nic wspólnego z planowaniem migracji.…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Polska – wobec fali uchodźców z terenu Ukrainy wywołanej rosyjska agresją - prowadziła początkowo głównie działalność humanitarną, która nie miała nic wspólnego z planowaniem migracji. Była bowiem reakcją na zaistniałą sytuację, która przede wszystkim wymagała udzielenia pomocy uciekinierom z ogarniętego wojną kraju. Jednak, jak twierdzą ekonomiści, w dłuższej perspektywie ta działalność może się zamienić dla Polski w impuls do rozwoju.
Otwarcie granic dla migrantów jest koniecznością ekonomiczną
Zwolennikiem takiej tezy jest m.in. dr Bryan Caplan, profesor amerykańskiego George Mason University. Twierdzi on, że otwarcie granic dla migrantów jest ekonomiczną koniecznością, a ich napływ do Polski to zjawisko korzystne, potrzebne dla sprawnego funkcjonowania gospodarki.
Podczas, gdy wielu przeciętnych obywateli Polski, jak i ekonomiści zadają sobie pytanie jaki wpływ na kondycję polskiej gospodarki będzie miał tak wielki napływ emigrantów, dr Bryan Caplan zapewnia, że w obliczu problemów demograficznych, jakie występują w Polsce, czyli starzenia się społeczeństwa, który to proces spotęgowała jeszcze pandemia, dzięki pracownikom z Ukrainy wiele przedsięwzięć gospodarczych będzie mogło się odrodzić i wzmocnić, po okresie upadku spowodowanym lockdownami.
Wykorzystać w pełni potencjał produktywności
Naukowiec i autor książki „Otwarte granice. Co nauka i etyka mówią nam o imigracji" wyjaśnia, że obecnie większość ludzi nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału produktywności.
Wielu ludzi żyje w państwach, które nie są w stanie wykorzystać ich potencjału. Umożliwiając im migrację do miejsc, w których ten potencjał może być lepiej wykorzystany doprowadzi się do zwiększenia poziomu życia państwa, w którym będą pracować.
Nawet w Europie, która ma rozbudowany system pomocy socjalnej, z czasem imigranci w większości dołączają do rynku pracy i przyczyniają się do rozwoju tego regionu, czego nigdy by nie dokonali mieszkając w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, uważa ekonomista.
Powołując się na dane dr Bryan Caplan podkreśla, że PKB Ukrainy na osobę to niespełna 4 tys. dolarów rocznie, podczas gdy w Polsce ten współczynnik jest pawie pięciokrotnie wyższy. Jego zdaniem, nie oznacza to, że obywatele Ukrainy są pięciokrotnie gorszymi pracownikami. Decyduje o tym nie ich narodowość, ale jakość państwa, w którym żyją – jego kontakty gospodarcze ze światem i wielkość zagranicznych inwestycji.
Otwieranie granic ekonomicznie zyskowne
Według amerykańskiego badacza należy najpierw otwierać granice, a dopiero później zajmować się naprawianiem problemów i minimalizowaniem ryzyka. Korzyści związane migracją znacznie przewyższają potencjalne straty związane z otwarciem granic. Migranci przyczyniają się nie tylko do wzrostu gospodarczego kraju, do którego przybyli, ale także umacniają rynek w kraju pochodzenia.
Osoby pracujące w państwach wysokorozwiniętych przekazują część swoich dochodów rodzinie w państwach gorzej rozwiniętych, napędzając konsumpcję, podkreśla dr B. Caplan. Tak dzieje się też w przypadku migrantów z Ukrainy. Ten kraj w 2021 r. miał rekordowy wzrost PKB. Poza tym część emigrantów wraca do kraju pochodzenia, tam wykorzystuje zdobyte umiejętności, inwestuje zarobione pieniądze, działa. Korzystają na tym oba państwa. Oczywiście nie dotyczy czasu wojny, ale pokoju, który prędzej, czy później nastąpi.
Zarówno dla Ameryki jak i Europy nie ma alternatywy – jeśli chcą się rozwijać i sprostać krajom z wysokim przyrostem naturalnym otwarcie się na emigrantów jest ekonomiczną koniecznością – podsumowuje dr B. Caplan.
Katalog korzyści według prof. Jareckiego
Podobnego zdania jest prof. Wojciech Jarecki z Uniwersytetu Szczecińskiego. Twierdzi on, że bardzo ważne jest, by pokazywać, iż imigranci, szczególnie ci którzy są pozytywnie nastawieni do życia, pracy i wychowania dzieci są bardzo dobrzy dla Polski.
Naukowiec wskazuje na następujące korzyści.
Po pierwsze dzieci imigrantów z Ukrainy mają już średnio kilka lat, czyli – jako państwo - nie ponosimy całego kosztu ich wychowania i edukacji.
Po drugie, ci, którzy zostaną uzupełnią zdeformowaną strukturę wiekowo-demograficzną, co będzie pozytywnie wpływało na obniżenie kosztów pracy, popyt wewnętrzny i odmłodzenie społeczeństwa.
Po trzecie - kobiety z dziećmi nie generują kosztów związanych z bezpieczeństwem.
Po czwarte - uchodźcy z Ukrainy szybko się asymilują, czemu bardzo sprzyja ich rozproszenie po całej Polsce (a nie skupienie ich w enklawach, ośrodkach).
Po piąte - Ukraińcy i tak muszą wydawać środki, które mają częściowo swoje, częściowo od innych osób i częściowo z budżetu (ok. 1000 zł na miesiąc), czyli powodują wzrost popytu w skali ok. 2,5 mld zł na miesiąc.
Wreszcie – po szóste- migranci uzupełnią lukę na rynku pracy, podejmując obowiązki, których często nikt inny nie chce wykonywać (opieka w domach starców, sprzątanie), lub tam, gdzie brak pracowników - jako kierowcy autobusów i tramwajów – np. dla kobiet chętnych pozostać w Polsce na dłużej.
Napływ takich migrantów jest dla Polski korzystny. Dla sprawnego funkcjonowania gospodarki i tak musielibyśmy skądś ich ściągać, a kosztowniejsze, także dla firm, byłoby ich pozyskanie z Azji, a taka była wcześniej tendencja – mówi dr hab. Wojciech Jarecki.
Zdjęcie: Pixabay.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.