Po 24 lutego 2022 roku, kiedy Rosja zbrojnie napadła na Ukrainę, kontynuując wojnę rozpoczętą w 2014 roku aneksją Krymu, do Polski uciekło kilka milionów obywateli Ukrainy, których życie i zdrowie zostały zagrożone. Z czasem, kiedy ustabilizował się front wojennych działań niektórzy z nich zaczęli wracać do domów, jednak często nie były to szczęśliwe powroty.

Stopka mailowa2

Miliony uchodźców w Polsce

Według najnowszych oficjalnych danych Straży Granicznej od początku agresji Rosji na Ukrainę, granicę polsko-ukraińską przekroczyło 18 mln osób. Były to głównie kobiety i dzieci, poza tym z kraju uciekały osoby starsze.

W ostatnich dniach grudnia do Polski przybywało codziennie między 14 a 19 tys. Ukraińców. Jednak już w ubiegłym roku wielu uchodźców wojennych, na skutek ustabilizowania się sytuacji na froncie, zaczęło rozważać powrót do swoich domów i rzeczywiście zaczęli wracać do ojczyzny.

Według danych polskiej Straży Granicznej łącznie od początku wojny do Ukrainy wróciło ponad 16 mln osób. Oznacza to, że w Polsce oraz innych krajach Unii Europejskiej pozostało prawie 2 mln Ukraińców, w tym większość w Polsce.

Motywy pozostania poza Ukrainą

Obywatele Ukrainy, którzy otrzymali schronienie w Polsce zasilili lokalny rynek pracy, stając się znacząca grupą wpływającą na dobry stan polskiej gospodarki. Ukraińcy wypełnili wiele nieobsadzonych miejsc pracy. Uchodźcom państwo polskie zapewniło wiele przywilejów – w tym pomoc humanitarną i socjalną, a także opiekę medyczną na tych samych zasadach, które dotyczą obywateli Polski. Ukraińskim dzieciom i młodzieży Polska umożliwiła dalsze kształcenie w szkołach publicznych oraz na uczelniach wyższych.

Należy zauważyć, że większość uchodźców z Ukrainy, która zdecydowała się pozostać poza granicami swego kraju, przebywa w Polsce. Decyduje o tym pewne podobieństwo kulturowe, stabilna sytuacja ekonomiczna, polityczna i militarna Polski (ważna jest przynależność do Unii Europejskiej, a jeszcze ważniejsze członkostwo Polski w NATO), podobieństwo języka oraz bliskość położenia geograficznego. Mniejsza część ukraińskich uchodźców zdecydowała się na podróż dalej na zachód i południe.

Bardziej i mniej zamożni uchodźcy

Z obserwacji wydarzeń wynika, że w pierwszym okresie wojny do Polski wyjechała duża grupa zamożnych Ukraińców, która zapewnić chciała bezpieczeństwo sobie i swoim rodzinom. Można to było zaobserwować m.in. po pojazdach, jakim się poruszali. W pierwszych dniach i tygodniach, kiedy ważyły się losy Ukrainy, mogli zarządzać swoimi biznesami na odległość, na co pozwala obecna technologia, lub przez zaufane osoby na miejscu. Z czasem utworzyli też przedsiębiorstwa z mieszanym kapitałem ukraińskim, polskim, niemieckim i in., co widać obecnie na przykładzie firm transportowych.

Osoby mniej zamożne – w obawie o swoje zdrowie i życie – też opuściły Ukrainę i to w masowej skali. Głównie były to kobiety i dzieci, a także osoby starsze. Ryzykowały wiele, bo przecież nie mogły być pewne co spotka je za zachodnią granicą, jednak zagrożenie było tak duże, że niewielu analizowało sytuacje z zimna krwią. Część uciekinierów miała w Polsce rodziny lub znajomych, inni liczyli na jakąś formę opieki, pomocy – i taką w większości otrzymali, zarówno od społeczeństwa, w spontanicznym odruchu humanitarnym w pierwszych tygodniach, jak i od organizacji społecznych, wyznaniowych, a wreszcie i od władz państwowych, które przeprowadziły zmiany prawna, dające oficjalne możliwości pomocy i zarządzania kryzysem imigracyjnym, z którym bez wątpienia mieliśmy do czynienia.

„Oswojenie się" z wojną

Fakt, że obyło się bez większych napięć, niepokojów, awantur i rozczarowań jest wielkim osiągnięciem Polaków jako wspólnoty narodowej i państwowej. Władze podkreślały brak potrzeby utworzenia w Polsce ośrodków dla uchodźców, co jest symptomatyczne, ale nawet gdyby i takie powstały, to byłoby to normalne postępowanie stosowane w wielu krajach dotkniętych emigracyjnym kryzysem. Okazało się jednak, że problem uchodźców wojennych są w stanie rozwiązać zarówno prywatne osoby, samorządy, pozarządowe organizacje społeczne oraz same struktury państwa polskiego.

Z upływem miesięcy nastąpiło swoiste „oswojenie się" z wojną. Ustabilizował się front na wschodzie Ukrainy i część uchodźców postanowiła powrócić do swoich domów, mimo niebezpieczeństwa – Rosjanie bowiem nie przestali na atakowaniu celów cywilnych na Ukrainie położonych nawet blisko granicy w Polską. Wciąż giną cywile zarówno w miejscach położonych blisko frontu, jak i daleko oddalonych od pola działań wojennych.

Trudne powroty

Powody decyzji o powrotach są różne. Czasem chodzi o przedłużającą się rozłąkę z bliskimi, np. dzieci z ojcami, małżonków, krewnych, czasem o konieczność zaopiekowania się pozostałymi na Ukrainie bliskimi, którzy wymagają pomocy, kiedy indziej jest to motywowane zabezpieczeniem pozostawionego majątku, dokończeniem różnych spraw życiowych wymagającej obecności na miejscu.

O ile jeszcze mieszkańcy z zachodnich terenów Ukrainy mogą liczyć na fakt, że ich domy nie zostały uszkodzone bądź zniszczone, to już na wschodzie kraju sytuacja wygląda o wiele gorzej. Powracający zastają zburzone budynki, zniszczone wsie, miasteczka, miasta, w których nie sposób dalej żyć, zwłaszcza rodzinom w dziećmi. Poza tym zagrożenie atakiem wroga jest tam znaczne.

Pani Agnieszka Fertsch, terapeutka, która w ramach programu Razem Możemy Więcej opiekuje się rodzinami uchodźców z Ukrainy w wielkopolskich Skokach, przywołuje historię rodziny, która postanowiła wrócić na Ukrainę do swojego miejsca zamieszkania. Jednak atmosfera zagrożenia, naloty, alarmy lotnicze, okazały się tak stresujące i niemożliwe do zaakceptowania – zwłaszcza przez dzieci – iż rodzina ta po dwóch dobach postanowiła z powrotem pojechać do Polski.

Takie przypadki są jednak odosobnione. Większość uchodźców, którzy decydują się na powrót na Ukrainę, jednak tam zostaje, próbują żyć dalej w tych niebezpiecznych warunkach. Ci uchodźcy, którzy dobrze zaaklimatyzowali się w Polsce, znaleźli tu pracę, szkołę dla dzieci, akceptację otoczenia, godne warunki życia, czasem lepsze niż mieli na Ukrainie - ich liczbę ocenia się na 1,5 mln osób - zdecydowali się pozostać w Polsce na dłużej, może i na stałe.

Zdjęcie: AK

Stopka mailowa2

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.