Miasteczka dla bezdomnych - zmiany form pomocy dla obywateli Ukrainy
Witold Tkaczyk Zjawisko masowej emigracji obywateli Ukrainy ze swej ojczyzny ogarniętej wojną na skutek rosyjskiej agresji jest największym tego typu przemieszczaniem się ludności w Europie po…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Zjawisko masowej emigracji obywateli Ukrainy ze swej ojczyzny ogarniętej wojną na skutek rosyjskiej agresji jest największym tego typu przemieszczaniem się ludności w Europie po ostatniej wojnie światowej. Największa liczba uchodźców wojennych przekroczyła granicę Polski. By ograniczyć spodziewane kolejne fale uchodźców, Polska i Ukraina uzgodniły jakiś czas temu plan pomocy dla dotkniętych wojną, który jest realizowany na Ukrainie.
Miasteczka z kontenerów dla rodzin ze zniszczonych przez Rosjan domów
Jednym z pierwszych działań była budowa miasteczek kontenerowe dla uchodźców z terenów ogarniętych bezpośrednimi działaniami wojennymi i znajdujących się w ich pobliżu, czyli na wschodzie Ukrainy. Ma to na celu powstrzymanie masowego wyjazdu obywateli ukraińskich z kraju.
W porozumieniu z ukraińskimi władzami zbudowane zostały osiedla dla kilkudziesięciu tysięcy uchodźców wewnętrznych. Składają się one z kontenerów, które łatwo przetransportować i ustawić. Dają schronienie ludziom ze stref przyfrontowych i przygotowane są do przyjęcia nowych lokatorów, gdyby sytuacja się pogorszyła. Trzy takie miasteczka zbudowano w okolicach Czernihowa na północy Ukrainy.
Część mieszkańców tego rejonu straciła swoje domu na skutek rosyjskich ataków i walk, które w ub. roku trwały w tym rejonie. Obecnie mieszkają w kontenerach i stopniowo odbudowują swe domy. Ważne, że rodziny, często z dziećmi, mogą mieszkać w miarę przyzwoitych warunkach do momentu aż ich rodzinne siedziby będą ponownie nadawały się do zamieszkania.
To jest rodzaj pomocy humanitarnej Ukraińcom, który realizowany jest głównie w ich kraju. To zmiana strategii wypracowana wspólnie przez polski rząd we współpracy z władzami w Kijowie. Cel takiego sposobu działania ma zapobiec ewentualnej kolejnej fali masowej ucieczki Ukraińców na zachód.
Miliony uchodźców, fala może się powtórzyć
Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie, granicę polsko-ukraińską przekroczyło blisko 8 mln osób. Część z nich wróciła na Ukrainę, część wyjechała z Polski dalej na zachód. Organizacja Narodów Zjednoczonych ostrzega jednak, że zima – m.in. w związku z uszkodzeniami infrastruktury energetycznej – może wywołać nową falę migracji.
Także państwa Unii Europejskiej obawiają się kolejnej fali imigrantów, przede wszystkim ze względu na koszty (do UE trafiają obecnie wielkie rzesze migrantów z Afryki i spodziewani są kolejni z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu), natomiast rząd na Ukrainie nie chce, aby młode rodziny wyjeżdżały z kraju. Obawia się bowiem, że wiele z nich może już nie powrócić do ojczyzny.
Najbiedniejsi zostają na Ukrainie
Trzeba mieć tu na uwadze, co podkreślają obserwatorzy tych zjawisk, (m.in. ks. prof. Waldemar Cisło), że najbiedniejsi Ukraińcy pozostali w kraju. Z powodu braku pieniędzy, albo ze względu na stan zdrowia, nie mogli się zdecydować na opuszczenie ojczyzny. W pierwszej kolejności wyjechały osoby zamożne, co było i jest obserwowane m.in. na polskich ulicach i w sklepach.
Polska w czołówce państw niosących pomoc
Jak wynika z raportu „Migration Outlook 2022" przygotowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Polska wyłożyła najwięcej środków, spośród krajów OECD, na pokrycie kosztów utrzymania uchodźców z Ukrainy.
Mowa tu o kwocie ponad 8,36 mld euro. To prawie jedna trzecia wszystkich kosztów, ponoszonych przez państwa ujęte w dokumencie (26,8 mld euro).
W raporcie wskazano, że opublikowane wyliczenia dotyczą „10-miesięcznego okresu". Dane zawierają: bezpośrednie wsparcie finansowe i zakwaterowanie, a także koszty edukacji i opieki zdrowotnej. Opierają się one m.in. na szacunkowej liczbie uchodźców w poszczególnych krajach. W części przypadków, np. Węgier i Rumunii zaznaczono, że mogą one być przeszacowane z uwagi na to, że znacząca część Ukraińców opuściła te państwa.
W ocenie obserwatorów i w odczuciu wielu Polaków, to właśnie polscy obywatele okazali największą pomoc humanitarną ukraińskim uchodźcom. Chodzi zarówno o pomoc indywidualną świadczoną przez polskie rodziny (transport, udzielenie schronienia, zapewnienie dachu nad głową), pomoc organizacji pozarządowych (pomoc żywnościowa, niezbędne towary – m.in. odzież) oraz pomoc ze strony państwa (uprawnienia dla uchodźców, ułatwienia w przepisach dot. podejmowania pracy, opieka zdrowotna, edukacja). Dotyczy to także poziomu pomocy militarnej w postaci dostaw sprzętu, materiałów wojennych, szkoleń wojskowych.
Za mało solidarności, za dużo korupcji
Takiego poziomu zaangażowania i pomocy nie widać ze strony innych, często bogatszych, krajów UE. Okazało się, że tamtejsze społeczeństwa w dużej części cechują egoistyczne postawy, brak otwartości na obcych przybyszów, przedkładanie własnego interesu nad ludzką solidarność i współczucie. Dotyczy to też polityk prowadzonych przez niektóre kraje UE, jakże trudno wyzbywających się powiązań z Rosją. Obserwacja takich zachowań oraz dane na temat środków przeznaczanych przez długie lata na korumpowanie polityków zachodnich przez Rosję, nakazują zastanowienie się nad tą sytuacją i jej zbadanie.
Jak wynika z odtajnionej kilka miesięcy temu oceny amerykańskiego wywiadu od 2014 r. Rosja, by poszerzyć swe wpływy, potajemnie wysłała co najmniej 300 mln dol. zagranicznym partiom politycznym i kandydatom w ponad 20 krajach, w tym europejskich.
Wydarzenia ostatnich miesięcy zadały kłam wielu poprzednim narracjom lansowanym przez wpływowe kręgi UE, m.in. o otwartości tamtych społeczeństw na emigrantów. Obywatele tych państw nie popierają dalszego masowego przyjmowania emigrantów, o czym świadczą wyniki wyborów m.in. w Szwecji i we Włoszech, podejmowane tam działania, a także decyzje rządzących we Francji i Wielkiej Brytanii. Kompletnie upadła fałszywa narracja o rzekomej niechęci Polaków do emigrantów, postawach ksenofobicznych i dyskryminacyjnych. Fakty pokazały, że jest zupełnie odwrotnie.
Źródło: dorzeczy.pl, rp.pl, polskieradio.pl
Zdjęcie: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.