Jak należy z dziećmi rozmawiać o wojnie?
Agnieszka Isańska Wojna stała się faktem. Rosyjska eskalacja działań wojennych opisywana jest we wszystkich mediach, oglądamy obrazy skutków bombardowań i ludzi spakowanych idących ulicami miast, a…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Isańska
Война стała się faktem. Rosyjska eskalacja działań wojennych opisywana jest we wszystkich mediach, oglądamy obrazy skutków bombardowań i ludzi spakowanych idących ulicami miast, a także kompletnie zakorkowane drogi wyjazdowe… Jako dorośli karmimy się tymi obrazami, a dzieci słuchają, patrzą i pytają. To młodsi. Młodzież sama dociera do doniesień i przyjmuje narrację autorów. Robi się wielki chaos, brak pewności co i jak rozumieć i jakie przyjąć stanowisko.
Rodzice i nauczyciele muszą rzetelnie informować dzieci i młodzież
Jako rodzice i nauczyciele zobowiązani jesteśmy do zapewnienia dzieciom i młodzieży bezpieczeństwa i rzetelnej wiedzy i informacji.
W jednym z liceów nauczyciel historii w dzień inwazji Rosji na Ukrainę zrezygnował z prowadzenia zaplanowanych lekcji zgodnie z planem, bo zdecydował się opowiedzieć o genezie konfliktu, ze szczególnym uwzględnieniem historii Ukrainy. O trudnych etapach kształtowania Ich narodowej tożsamości, o migracjach i roli Rosji w kształtowaniu postaw oraz niejednorodności społeczeństwa. Z pewnością to była najważniejsza lekcja historii w tym roku. Młodzież otrzymała rzetelną wiedzę, która pozwoli im mieć swoje zdanie i lepiej rozumieć doniesienia z portali społecznościowych. Wielu młodych biorących udział w manifestacjach poparcia dla Ukraińców również odbyło przyspieszony kurs solidarności.

Szkolne koleżanki, szkolni koledzy z Ukrainy i Białorusi
Uczniowie z Ukrainy i Białorusi są uczniami wielu polskich szkół, ubierają się tak samo jak polskie dzieci, maja jedynie odmienne imiona, których nie zawsze można przełożyć na polskie, pisze się je inaczej. Zazwyczaj są dobrze zmotywowani do nauki, starsi wyróżniają się wysokimi umiejętnościami z matematyki, znają często lepiej język angielski.
Rodziny z tych krajów od wielu lat przyjeżdżają do Polski i tu zaczynają swoje nowe, bezpieczne życie. Dzieci i młodzież dość szybko uczą się języka polskiego, pomimo dużej gotowości i chęci na asymilację, to jednak trzymają się razem. W szkołach podstawowych spotykają się na lekcjach języka polskiego dla obcokrajowców, gdzie wspólnie uczą się o języku i kulturze polskiej. Na korytarzach słychać język rosyjski, rzadziej ukraiński i białoruski. Dzieci nie afiszują się odmiennością, oni chcą być sobą i mówić do siebie jak im serce podpowiada. A zatem z dziećmi i młodzieżą z tych narodów nasze dzieci mają od dawna styczność, to ich koledzy, koleżanki, których najbliżsi zostali w domach, gdzie trwają działania wojenne…
Ile jest jeszcze do zrobienia w dziedzinie tolerancji i szacunku
Nie sposób uniknąć rozmów o tym co się dzieje.
Już w dzień ataków pojawiły się w śród polskich dzieci w szkołach próby wyśmiewania się z koleżanek i kolegów, którzy są obcokrajowcami. Młodsze dzieci od dawna z pogardą usiłują przezywać „Ty Rusku" uczniów urodzonych na terenie Ukrainy, co świadczy o braku właściwych wzorców wynoszonych z domu. Nauczyciele zawsze reagują najszybciej jak to możliwe, ale jak widać jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.
Bardzo budujące są przejawy wszelkiej solidarności z uczniami z terenów wojny podejmowane przez pracowników szkół, uczelni oraz samych uczniów i studentów, bo to jest okazja do nauki nabywania właściwych postaw i gotowości do dzielenia się tym, co się ma – słowem, gestem czy modlitwą. To uczestniczenie i bycie życzliwym to działania, jakie powinniśmy wspierać u młodzieży. To będzie najlepsza nauka w trudnych czasach.

Wobec małych dzieci unikajmy obrazów wojny, skupmy się na rozmowie
Wobec młodszych dzieci potrzeba więcej elastyczności. Nie możemy udawać, że nic się nie stało. Maluchy powinny usłyszeć tylko tyle, ile same zapytają, wychodzenie poza ich ciekawość jest niepotrzebne. Temat wojny obecny jest we wszystkich rozmowach. Warto, by zatrzymać się na słowie. Nie pokazywać obrazów wojny. To za bardzo będzie działać na wyobraźnię. Ten świat, który one znały z gier komputerowych stał się faktem, agresja jest obecna, działania wojenne również, krew i skutki wybuchów można oglądać w serwisach. Po co to dzieciom pokazywać?! Unikajmy obrazów a skupmy się na rozmowie.
Małe dzieci będą wymagały pewno ukojenia nagromadzonych emocji, stąd konieczność z naszej strony bycia gotowym na ich ukojenie. Wysłuchanie, przekazanie rzetelnych informacji dotyczących sytuacji politycznej na poziomie ich możliwości obrony. Warto powiedzieć im, że Ukraina ma sojuszników, że my jako sąsiedzi powinniśmy być bezpieczni, bo jesteśmy członkami NATO, czym jest ten sojusz. To powinno uspokoić dziecięce niepokoje, które mogą się brać z niewiedzy, lub co gorsza ze źródeł niepewnych, takich jak rówieśnicy, którzy niekoniecznie mają właściwy ogląd w sprawę. Warto tu również wspomnieć, że wojna jest zła, że Rosja poniesie konsekwencje tych działań, jak choćby te ekonomiczne, by właściwie wspierać kształtowanie moralności dziecięcej.
Nauka historii nie zawsze dotyka spraw ludzkiego cierpienia i strat
Jako rodzice i nauczyciele musimy zadbać o spokój i wiedzę naszych dzieci. To czas ogromnych niepokojów tak naszych dorosłych, jak i dzieci. Nie zapominajmy, że w szkole już 10-latkowie uczą się historii, a tam jest wiele dat bitew, wiele wojen, ich przyczyny, przebieg i skutki, a niewiele pisze się o stratach – zabitych, startach w zabytkach, spalonych miastach, mostach i krajach. To jest historia, z której stale musimy wyciągać wnioski jak uczyć o niej nasze dzieci, by wiedziały, jak jest prawda i mądrze zabierały głos w rozmowach o wojnie, która zawsze była i jest złem.
Zdjęcia: Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.