Polacy od czterech miesięcy pomagają Ukraińcom - dziś Światowy Dzień Uchodźcy
20 czerwca na całym świecie obchodzony jest Dzień Uchodźcy. W Polsce to zdecydowanie czas nie na świętowanie, ale na niesienie praktycznej pomocy uchodźcom z Ukrainy, którzy od 24 lutego - po agresji…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
20 czerwca na całym świecie obchodzony jest Dzień Uchodźcy. W Polsce to zdecydowanie czas nie na świętowanie, ale na niesienie praktycznej pomocy uchodźcom z Ukrainy, którzy od 24 lutego - po agresji Rosji - przybyli do naszego kraju i znaleźli tu schronienie i opiekę.
Święto odwagi i siły
Światowy Dzień Uchodźcy to coroczne święto obchodzone 20 czerwca, a ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w 2000 r. Ma na celu upamiętnianie odwagi i siły uchodźców na całym świecie. Warto dodać, że odwaga i siła potrzebna jest też osobom, które decydują się pomóc uchodźcom. Bez tego zrozumienia i działania nie byłby możliwy ratunek dla uciekających.

Prawie 4 mln Ukraińców – głównie kobiet i dzieci - uciekających przed wojną zostało przyjętych przez polskie rodziny i organizacje.
Najwięcej uchodźców w większych miastach
Z danych Unii Metropolii Polskich wynika, że najwięcej ukraińskich uchodźców zamieszkało w Warszawie, Katowicach, Wrocławiu, Gdańsku i Rzeszowie.
Obecnie w Warszawie mieszka ich około 200 tysięcy. Jeszcze w kwietniu było ich o 100 tysięcy więcej. W powiecie radomskim mieszka obecnie około 1800 ukraińskich uchodźców, czyli o około czterystu mniej niż w szczytowym okresie napływu obywateli Ukrainy do Polski.
- Coraz więcej osób wraca na Ukrainę. Uchodźcy, którzy zostają to najczęściej kobiety, które mają w Polsce bliskie koleżanki albo rodzinę i często mają dzieci. Uchodźcy tworzą sieci - tłumaczy demograf z Polskiej Akademii Nauk profesor Irena Kotowska.

Dzieci potrzebują pokoju, spokoju i warunków do nauki
W samej Warszawie mieszka obecnie około 60 tysięcy dzieci ukraińskich uchodźców. Do przedszkoli lub szkoły chodzi ok. jedna trzecia trzeci z nich. Część kontynuuje naukę w swoich ukraińskich szkołach, ale zdalnie. Szkoły i przedszkola uruchomiły specjalne zajęcia językowe i adaptacyjne, część dzieci trafiła do klas z polskimi uczniami, co umożliwiły przygotowane przez ministerstwo edukacji i nauki przepisy.

Ponad milion obywateli Ukrainy z polskim numerem PESEL
Ponad 1,2 mln osób spośród uchodźców z Ukrainy otrzymało polski numer PESEL, który często otwiera drogę do zdobycia zatrudnienia. Na Mazowszu pracuje obecnie 50 tysięcy ukraińskich uchodźców. Najwięcej z nich znalazło zatrudnienie w restauracjach, hotelach i jako nauczyciele języków. Aktualne oferty pracy oferują zajęcie przy zbiorze owoców i pracę jako kierowcy autobusów. Obywatele Ukrainy na mocy decyzji rządowych zostali objęci opieką zdrowotną oraz otrzymali świadczenia socjalne, podobne do tych, które otrzymują obywatele Polski.
Poprzez tą niezwykłą sytuację wielu z nas po raz pierwszy miało okazję zetknąć się z uchodźcami oraz nieść im pomoc.

- Myśląc "uchodźca" mamy przed oczami pewne wyobrażenia, które nie muszą być zgodne z prawdą, upraszczamy sobie tę osobę, gubimy jej obraz jako jednostki. Pod tym względem ostatnie miesiące, kryzys na granicy z Białorusią i wojna w Ukrainie były dla nas ważną lekcją. Bo wielu z nas po raz pierwszy miało okazję zweryfikować swoją wiedzę na temat uchodźstwa, a nawet samemu zaangażować się w pomoc - powiedziała Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
Miejsca dla uchodźców w Polsce
Największa rzesza uchodźców z Ukrainy trafiła do większych miast Polski. W związku z taką sytuacją apelowano o poszukiwanie schronienia także w mniejszych miejscowościach, co częściowo odniosło skutek. Mniejsze miasta i gminy z powodzeniem goszczą uchodźców z Ukrainy, zapewniając im dach na głową, opiekę, pomagając w zdobyciu pracy.

Obecność uchodźców może też korzystnie wpłynąć na rozwój tych miejscowości, które od kilku dekad się wyludniają. Szkoły czy dawne zakłady pracy stoją tam puste. Te miejsca potrzebują uchodźców - oceniają specjaliści z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów w opublikowanym właśnie raporcie „Kwestia mieszkaniowa a kryzys uchodźczy. Wspólne wyzwania i rozwiązania dla równoważenia sektora mieszkalnictwa w Polsce". Jednym z proponowanych przez nich rozwiązań mogą być tzw. osiedla modułowe budowane w średniej wielkości miastach, a przeznaczane dla uchodźców.
Proces ich realizacji jest krótki, a same moduły można poddawać recyklingowi i łatwo przekształcać do konkretnych potrzeb - przekonują eksperci Instytutu Rozwoju Miast i Regionów.
Emigranci korzyścią dla gospodarki
Wiele średniej wielkości miast (20-100 tys. mieszkańców) posiada infrastrukturę usługowo-dydaktyczno-rekreacyjną, ale z powodu wyludnienia nie ma kto z niej korzystać. Generuje to dla samorządów dodatkowe koszty utrzymania takich miejsc. Dysponują one rezerwą zasobów mieszkaniowych oraz dobrze rozwiniętą infrastrukturą społeczną, dostępem do edukacji, a także tzw. ukrytym potencjałem ekonomicznym. Wykazują więc tzw. chłonności demograficzną, która można wykorzystać w planowaniu rozmieszczenia uchodźców, którzy chcą na dłużej pozostać w Polsce – twierdzą eksperci z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów.

Specjaliści od rynku pracy i ekonomii podnoszą korzystne zjawiska dla polskiej gospodarki w związku z napływem emigrantów. W Polsce w wielu branżach brakuje pracowników, a lukę mogą wypełnić m.in. uchodźcy z Ukrainy.
Legły w gruzach nieprzychylne opinie na temat Polaków
Warto przy okazji zauważyć, że pomoc okazywana przez Polaków uchodźcom z Ukrainy była i jest ogromna, dyktowana potrzebą serca i dobrze zorganizowana. Obejmuje zarówno obywateli Ukrainy, którzy znaleźli się w naszym kraju, jak i zagrożoną skutkami wojny ludność, która cały czas pozostaje w swojej ojczyźnie.

Legło też w gruzach wiele mitów, rozpowszechnianych w kraju i za granicą na temat rzekomej ksenofobii, rasizmu, praktyk dyskryminacyjnych, nietolerancji i źle pojmowanego nacjonalizmu Polaków.
Przypomnijmy, że polsko-ukraińska historia, obok wspaniałych, wspólnych kart w dziejach, ma też bardzo trudne momenty - by wspomnieć tylko rzeź Wołyńską z okresu II wojny światowej i współczesne nieporozumienia wokół powrotu do pełnej świetności zdewastowanego w czasach sowieckich Cmentarza Obrońców Lwowa (zwanego też Cmentarzem Orląt Lwowskich).
Trudno dziś odnaleźć na świecie podobny akt humanitarnej, spontanicznej, społecznej i państwowej pomocy jednego narodu w stosunku do drugiego na tak wielką skalę.
Oprac.: wit
Źródło: rmf24.pl, pl.wikipedia.org,
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com, Jakub Isański, Jadwiga Isańska
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.