PTSD u dzieci z Ukrainy
Dominika Wielkiewicz Zespół stresu pourazowego (PTSD – Post Traumatic Stres Disorder) to zaburzenie psychiatryczne, mogące wystąpić u osób, które doświadczyły osobiście lub były świadkiem jakiegoś…
Zespół stresu pourazowego (PTSD – Post Traumatic Stres Disorder) to zaburzenie psychiatryczne, mogące wystąpić u osób, które doświadczyły osobiście lub były świadkiem jakiegoś traumatycznego wydarzenia. Typowe traumatyczne wydarzenia mogą obejmować takie sytuacje życiowe jak np. śmierć, wypadek, choroba, przemoc fizyczna lub seksualna, klęski żywiołowe, ataki terrorystyczne czy wojny.
W czasach I wojny światowej PTSD nazywane było „szokiem pociskowym", natomiast po II wojnie światowej określano je mianem „zmęczenia bojowego". Jednakże zaburzenie to występuje nie tylko u weteranów wojennych i warto wiedzieć, że może wystąpić u każdego z nas. Szacuje się, że w ciągu całego życia PTSD zostanie zdiagnozowany u jednej na 11 osób, co oznacza, że nie jest ono wcale tak rzadko spotykanym zjawiskiem.
Dokoła morze ognia
Ludzie, którzy doświadczyli traumatycznego doświadczenia odczuwają trudne emocje z tym związane - dręczą ich myśli oraz wspomnienia. Jeżeli trwają one długo i nie słabną, a wręcz przeciwnie, nawet ulegają nasileniu i mają wpływ na codzienne życie i funkcjonowanie jednostki, mówimy o zespole stresu pourazowego.
Wspomniałam wcześniej, że jednym z czynników ryzyka jest między innymi doświadczenie wojny, która od wielu miesięcy toczy się za granicami naszego kraju. Czynnie biorą w niej udział żołnierze i oni także narażeni są na wstąpienie tegoż zaburzenia. Jednak w tej trudnej sytuacji nie możemy zapominać o dzieciach – ofiarach wojny i wszystkiego tego, co wojna ze sobą niesie. Od momentu wybuchu wojny do naszego kraju przybyły miliony matek z dziećmi, które pozostały w naszym kraju i próbują poskładać na nowo swoje życie i ułożyć je sobie poza Ukrainą.
Dzieci pamiętają
Dzieci chodzą do szkoły, większość z nich już świetnie mówi w języku polskim, ma kolegów i koleżanki, bawią się, uczą, śmieją i po prostu żyją. Czasami patrząc z boku może wydawać się nam, że te dzieci już nawet nie pamiętają dlaczego znalazły się w Polsce i że nie myślą o wojnie, rannych i zabitych w swoim kraju.
No cóż, pozory mogą bardzo mylić. Znam dzieci, które przeżyły bombardowanie własnego domu, widziały jak po ostrzale autobusu wybita szyba ucina głowę współpasażera, których ojciec został ciężko ranny i takie, których ojciec jest nadal na froncie i czasami nie ma z nim kontaktu kilka, kilkanaście dni. One też się śmieją, rozrabiają i bawią się.
Ale kiedy przyjrzymy się tym zabawom, to zobaczymy małą dziewczynkę ze zbudowanym z klocków karabinem mierzącą w głowę kolegi, a na każdym rysunku odnajdziemy ukraińską flagę. Dookoła śmierć, walka i zniszczenie. A to wszystko zostaje w głowach tych małych dzieci, powodując strach i niepewność – bo skoro raz przydarzyło nam się coś tak strasznego, to jaka jest gwarancja, że więcej się nie powtórzy?
Brutalna prawda o wojnie
Dlatego też uchodźcy mogą doświadczać uporczywych i nawracających wspomnień, nierzadko występują koszmary senne, wyczerpanie fizyczne i psychiczne, a także zaburzenia percepcji (tzw. flashbacki), czyli działanie lub odczuwanie takich emocji, jakby traumatyczne wydarzenie znowu miało miejsce. Z drugiej strony dzieci mogą stać się wyobcowane, nerwowe, wybuchowe, nadmiernie czujne, mogą mieć ograniczony zakres odczuwania emocji i trudności z koncentracją, a także za wszelką cenę mogą starać się unikać rozmów na temat wojny, włącznie z tym, że nie są w stanie przypomnieć sobie czegokolwiek co było związane z silnym stresorem. W ich przypadku diagnoza nie jest łatwa, bo czasami także matki cierpią na PTSD i nie są w stanie skupić się na podstawowej opiece nad dzieckiem, a co dopiero na obserwacji jego samopoczucia i zmian w zachowaniu.
Taka jest wojna, prawdziwa i brutalna w swej naturze. Dlatego warto mieć szerzej otwarte oczy, jeśli mamy do czynienia z dziećmi uciekającymi przed wojennym okrucieństwem, bo w ich przypadku nie wszystko musi być tak czarno-białe jak nam się wydaje. W gąszczu krnąbrnych dzieciaków może znaleźć się także to, które w środku niewyobrażanie cierpi, a bez pomocy i wsparcia to cierpienie wpłynie na ich dalsze życie i funkcjonowanie.
TEKST DOSTĘPNY TAKŻE W JĘZYKU UKRAIŃSKIM
Zdjęcie: AK


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.