Stres i trudne emocje w rodzinie
dr Paulina Michalska Rodzina to wielka radość, poczucie bezpieczeństwa i na pewno ogromna wartość. Jednak czasem wkradają się w ten nasz poukładany świat stres i trudne emocje. Znowu rozmawiamy z…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
dr Paulina Michalska
Rodzina to wielka radość, poczucie bezpieczeństwa i na pewno ogromna wartość. Jednak czasem wkradają się w ten nasz poukładany świat stres i trudne emocje.
Znowu rozmawiamy z dziećmi o wojnie
Tak jest wszędzie. Bezstresowe wychowanie nie istnieje, świat bez trudnych emocji również. Jeśli ktoś łudzi się, że uda mu się przeprowadzić dzieci przez ten świat bez jakiś „wybojów", to jest w błędzie. Jeśli nawet uda się w domu uniknąć trudności, to, niestety, po zetknięciu z szerszym środowiskiem może już być inaczej. Dzieci przecież pewnego dnia wyjdą z domu, a tam nie zawsze, a właściwie bardzo często, będzie zupełnie inaczej.
W obliczu wojny na Ukrainie przyszło nam zmagać się z wieloma sytuacjami trudnymi. Nagle na pierwszy plan wysunęły się rozmowy na tematy, na które dotąd w naszych rodzinach się nie rozmawiało, a jeśli już, to bardzo rzadko.
Nie pamiętam, kiedy wcześniej rozmawiałam z moimi dziećmi o wojnie, uchodźcach, głodzie i śmierci. Staraliśmy się, oczywiście, nie oglądać przy nich wiadomości i relacji z frontu (z tymi najmłodszymi, bo najstarsze wiele rozumieją i mają wiele pytań, na które szukały u nas odpowiedzi), jednak tym żyła (i nadal żyje) cała Polska, o tym rozmawiały nawet dzieci w przedszkolu.
Nie dało się tego uniknąć, choć nie wiem jak byśmy się starali. Musieliśmy zmierzyć się z tym problemem, wytłumaczyć, uspokoić ale też przyznać, że czegoś nie wiemy, że nie wiemy, jak to się wszystko potoczy, że nie mamy pewności, że nam nic nie grozi. Oczywiście zawsze lepiej i bezpieczniej jest, gdy dziecko o wszystkim dowie się od rodziców, bo wtedy mamy wpływ na to, jak ono zmierzy się z tym problemem. Gdyby o wojnie dowiedziało się od kolegów w szkole, przedszkolu, wtedy mogłoby sobie z tym nie poradzić.
Uchodźcy wojenni z Ukrainy w naszych domach
Czas, w którym w naszych domach, szkołach, miejscach pracy zagościły ukraińskie rodziny, był czasem wielkiego stresu. Dla ukraińskich rodzin stresu związanego z niepewnością, strachem co dalej, strachem o najbliższych, niepokojem związanym z zagrożeniem życia męża, brata, ojca. Dla nas był to stres związany z empatycznym przeżywaniem tego wszystkiego. Z jednej strony pomagaliśmy, jak to tylko możliwe, ale z drugiej strony mieliśmy gdzieś z tyłu głowy pytania bez odpowiedzi: Co będzie z nami, z naszymi rodzinami, czy wojna zawita też do nas? Dzieci słuchające w szkole od swoich ukraińskich kolegów i koleżanek historii, których chcielibyśmy im oszczędzić, a które sprawiały, że same zaczynały zadawać sobie te same pytania, co dorośli: A jeśli mój tata będzie musiał pójść na wojnę? A jeśli z niej nie wróci? Czy mogę czuć się bezpieczny w swoim domu?
Takich sytuacji nie unikniemy. Nie zamkniemy naszych dzieci w szklanych kulach, które będą je chroniły przed całym złem tego świata, nie jesteśmy w stanie wychować naszych dzieci bez sytuacji stresowych i trudnych. Tak się po prostu nie da.
Co zatem możemy zrobić?
Naszym zadaniem jest wyposażyć nasze dzieci w narzędzia, umiejętności do radzenia sobie z trudnościami. Prosta rada, ale jak to zrobić? Możemy, a właściwie powinniśmy, być pierwszymi osobami, które wytłumaczą swoim dzieciom, co się dzieje, czy można tę sytuację jakoś rozwiązać. Na pewno powinniśmy dawać naszym dzieciom jak najwięcej wsparcia, choć może czasem sami go potrzebujemy (jak w sytuacji zagrożenia wojną). Powinniśmy tłumaczyć rzeczywistość wokół nich, pomóc im zrozumieć, że nie wszyscy ludzie, czy sytuacje na świecie są łatwe i proste.
Możemy nauczyć ich radzenia sobie w trudnych sytuacjach poprzez stopniowe „podnoszenie poprzeczki" jeśli chodzi o radzenie sobie z trudnościami dnia codziennego. Dziecko, za którego rodzice rozwiązują każdy problem nie poradzi sobie w szkole, w życiu, a na pewno w dorosłości. Nie róbmy z naszych dzieci życiowych kalek, by kiedy już opuszczą rodzinne gniazdo, potrafili walczyć o swoje, a nie poddawać się przy pierwszym niepowodzeniu. To jest trudne, ale bez tego nie poradzą sobie w życiu.
Wojna, cierpienie fizyczne, ciągły lęk mogą złamać niejednego silnego, ale to są sytuacje ekstremalne. Na co dzień nasze trudności i sytuacje stresowe są często mniejszego „kalibru". Nauczmy nasze dzieci radzić sobie z nimi i miejmy nadzieję, że jeśli na swojej drodze napotkają dużo większe problemy, to będą wiedziały, jak sobie z nimi poradzić.
Zdjęcie: AK

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.