Leniwe weekendy, wakacje, rodzinne uroczystości… Czas wolny, ale też i codzienność kojarzy nam się nie tylko z miło spędzonym czasem, rodziną, przyjaciółmi ale również z dobrym jedzeniem.

Stopka mailowa2

Ziemniaki, włoszczyzna i inne warzywa

Trudno wyobrazić nam sobie przyjęcie, na którym zabrakłoby ziemniaków, warzyw, owoców, czy innych potraw. Mało kto pamięta przy takich okazjach, że na przykład ziemniaki przywiózł do Polski król Jan III Sobieski dla swej żony Marysieńki. Posadził wtedy bulwy na klombie i uprawiano je jako kwiaty ozdobne. Dopiero po jakimś czasie „oświecono" nas, że bulwy tej rośliny są jadalne.

Włoszczyzna przywędrowała do Polski wraz z dworem królowej Bony. Początkowo była hodowana jedynie na dworach, lecz z czasem zawędrowała również na pola zwykłych chłopów. Był to wiek XVI. Znany jest również udział mnichów w sprowadzaniu rzadkich nasion do Polski. Kształcąc się za granicą, często po powrocie do kraju przywozili ze sobą nasiona egzotycznych ziół, roślin, drzew i owoców.

Dziś bez pietruszki, selera, marchewki, szparagów, czy ziemniaków, nie wyobrażamy sobie tradycyjnego polskiego obiadu. Nie wyobrażamy sobie również pysznych dań kuchni włoskiej, greckiej, chińskiej, czy śródziemnomorskiej, które już na stałe zagościły na naszych stołach.

Obcokrajowiec kulturalnie ugotuje

Kiedy mamy ochotę na coś spoza naszego rodzimego menu, idziemy po prostu do dobrej restauracji i możemy niemalże przenieść się w inne miejsce. Dobrze, jeśli taką restaurację prowadzi jakiś obcokrajowiec, który najlepiej zna się na swojej narodowej kuchni. Kiedy mamy ochotę na prawdziwą pizzę i lody, najchętniej wybieramy taki lokal, w którym szefem kuchni jest Włoch. Wiadomo, że najsmaczniejszą paellę dostaniemy w hiszpańskiej restauracji, najlepszą baclavę w greckim lokalu. I tak dalej i tak dalej.

Dlaczego o tym piszę? Jedzenie jest ważnym nośnikiem kultury. To, co pojawia się na naszych stołach, jest również związane z historią regionu. Rozwój przemysłu, odkrycia geograficzne, ale także wojny, migracje ludności i brak własnej państwowości ukształtowały naszą kulturę kulinarną. Nierzadko na to, co jemy obecnie miały wpływ również doktryny religijne oraz wierzenia.

Kuchnia łączy ludzi

Przenikanie się kultur nabrało w ostatnich czasach dość szybkiego tempa. Dziś, gdy nie ma właściwie żadnych przeszkód w przemieszczaniu się, również na inne kontynenty, ludzie coraz częściej mają szansę skosztować najbardziej nawet egzotycznych potraw. Tym, czego zasmakowali daleko od domu, często dzielą się z innymi i w ten sposób wielki świat pojawia się na wyciągnięcie ręki.

Ruchy migracyjne sprawiają, że ci, którzy nierzadko uciekli ze swoich krajów, na jakiś czas osiadają u nas, dzieląc się z nami swoją kulturą kulinarną. Ryżu nauczyli mnie gotować hindusi w akademiku. Od tej pory nigdy nie przypaliłam żadnego garnka z ryżem. Możemy się różnić w wielu ważnych sprawach, ale nie zaprzeczajmy, że kuchnia jest tym, co nas łączy – wszyscy lubimy dobrze zjeść.

Pielmieni, chleb korowaj i kutia

To, co obecnie najbardziej wpływa na kulturę kulinarną w Polsce, to śmiem śmiało stwierdzić, kuchnia ukraińska. Mamy ogromną szansę wzbogacić się o wiele nowych pozycji w naszym rodzimym menu. Nie ma już chyba Polaka, który nie wie, co to są pielmieni, chleb korowaj czy kutia. Na półkach wielu sklepów znaleźć można ukraińskie, gotowe przysmaki. Ukrainki często oferują odpłatnie swoje usługi cateringowe, a ich pierogi biją rekordy popularności. W wielu rodzinach, w których znalazły na początku wojny schronienie kobiety ze swymi dziećmi, ukraińskie dania na stałe weszły już do domowych jadłospisów. Czebureki, pielmieni ukraińskie, hreczanyki, hreczki i wiele, wiele innych.

Ukraińscy uchodźcy to nie tylko osoby, które szukają u nas bezpiecznego schronienia. Każdy z nich niesie swoją historię, każdy ma nam coś do zaoferowania. Swoje talenty, swoje ręce do pracy ale też swoją kulturę, obyczaje, swoją kuchnię.

My dzięki temu również w całej tej sytuacji wiele zyskujemy. Nie tylko możemy stać się lepszymi ludźmi pomagając im, ale również możemy się wiele od nich nauczyć. Kuchnia jest tylko jednym z wielu aspektów. Może trochę podobna do naszej, ale mimo wszystko jakaś nowa, oryginalna. Myślę, że te doświadczenia, które teraz zbieramy, odcisną się na naszej historii wyraźnym śladem. Nie tylko tragicznym, ale przede wszystkim ubogacającym. W wielu rodzinach ślad ukraiński pozostanie na zawsze. Poprzez śluby Polek z Ukraińcami i Ukrainek z Polakami. Może za sto, dwieście lat żadna pani domu nie będzie już mogła sobie wyobrazić obiadu bez blin, czebureków czy pielmieni? Dotykamy historii i mamy w niej czynny udział.

Zdjęcie: AK

Stopka mailowa2

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.