Uchodźcy z Ukrainy w polskich domach – spotkanie integracyjne w parafii św. Rity w podpoznańskim Lusówku
Już od prawie trzech tygodni Polacy pomagają uchodźcom wojennym z Ukrainy. Coraz więcej ukraińskich matek i dzieci trafia pod dachy polskich domów. Uciekinierom schronienia udzielają prywatne osoby,…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Już od prawie trzech tygodni Polacy pomagają uchodźcom wojennym z Ukrainy. Coraz więcej ukraińskich matek i dzieci trafia pod dachy polskich domów. Uciekinierom schronienia udzielają prywatne osoby, są też goszczeni przez księży.
Spotkali się, poznali i wiele dowiedzieli
Proboszcz parafii św. Rity z podpoznańskiego Lusówka (woj. wielkopolskie) ksiądz Adam Przewoźny przyjął pod swój dach dwie rodziny uciekinierów z ogarniętego wojną terenu Ukrainy - wśród nich jest dwójka dzieci – Ana i Masza, w wieku 3 i 6 lat. Następnie na terenie parafii zorganizował spotkanie integracyjne uchodźców, którzy znaleźli schronienie u niego i w okolicznych rodzinach mieszkających w Lusówku, Lusowie, Pokrzywnicy i Sierosławiu.
Na spotkanie przybyło kilkanaście osób – głównie mam z małymi, kilkuletnimi dziećmi, jedna babcia i jeden mężczyzna. Zostali ugoszczeni herbatą, kawą i pączkami, a dzieci innymi słodyczami. Maluchy bawiły się beztrosko, ale na twarzach ich mam rzadko było widać uśmiech. Były skupione, poważne, oszczędnie ze sobą rozmawiające. Widać, że ta nowa, niespodziewana sytuacja jest dla nich trudna. Nam, żyjącym w warunkach pokoju, trudno zrozumieć ich cierpienie i niepewność jutra.

Mamy miały okazje się poznać, a dzieci wspólnie pobawić. Do tego rodziny otrzymały informacje o swoich prawach i zestaw wiadomości jakie sprawy oraz gdzie mogą załatwić. Dużo pytań dotyczyło możliwości zapisania dzieci do przedszkola, co podczas spotkania zostało omówione i wyjaśnione. Jak się okazało nie ma już miejsc w najbliższych placówkach, za to w pobliskim Baranowie organizowana jest przedszkolna grupa dzieci ukraińskich.
Ucieczka z Kijowa do Lusówka
- Przyjechałam z Kijowa na Ukrainie – mówi Anastazja, około trzydziestoletnia Ukrainka, która uciekła z bombardowanej stolicy kraju z dwójką dzieci. – Córka ma pięć lat, a syn sześć – mówi. - Przyjechaliśmy do Lusówka dzięki pomocy mojej koleżanki, Barbary. Jesteśmy wdzięczni, za zorganizowanie tego spotkania i pomoc, jaką otrzymujemy z polskiej strony – dodaje Anastazja, starając się używać jak najwięcej polskich słów. Pozostałe kobiety posługują się językiem ukraińskim i rosyjskim, czasem z obu stron padają słowa angielskie.

Dobrze, że możemy im pomóc
- Przyjęliśmy do siebie mamę z dwójka dzieci – mówi pani Juszkiewicz, mieszkanka Lusówka. - Trafili do nas w ten sposób, że mój mąż ogłosił na forum społecznościowym, że możemy przyjąć uchodźców i dać im do dyspozycji jeden pokój w domu rodzinnym. Odzew był momentalny i tak trafiła do nas Ola z dwójką swoich dzieci w wielu 5 i 12 lat - dodaje. - Są u nas trzeci dzień, są bardzo mili, a nam jest miło, że możemy komuś pomóc.

- Myślę, że spotkanie integracyjne, które zorganizował nasz ksiądz dla uchodźców, porozrzucanych w różnych domach na terenie naszej miejscowości to dobry pomysł. Takie cykliczne spotkania bardzo dobrze zrobią dla ich kondycji psychicznej i dla kontaktów między ludźmi – podsumowuje pani Juszkiewicz.
Mówi, że nie rozmawiają z Ukrainkami o wojnie. - Tego tematu nie chcą poruszać, a my też ich nie wypytujemy – stwierdza mieszkanka Lusówka.
Integracja w oratorium
- Przyjęliśmy naszych braci i siostry z Ukrainy. Oddaliśmy im do dyspozycji salki duszpasterskie, przygotowane na cele mieszkaniowe. – mówi ks. Adam Przewoźny, proboszcz parafii św. Rity w Lusówku.

- Cieszę się, że dzięki współpracy naszych parafian otrzymali pracę w Skórzewie, w sklepie owocowo-warzywnym – informuje ks. Adam. – Młodsze kobiety będą pracowały w ogrodnictwie, spisały już umowy o pracę.
Ksiądz Adam wyraził też podziękowanie parafianom za ofiarowaną żywność i odzież dla potrzebujących uchodźców.
- Zrodziła się inicjatywa, by przybyłe do nas rodziny ukraińskie się poznały – mówi proboszcz. – Dlatego robimy takie czwartkowe wieczory, które od najbliższego czwartku (17 marca) będą odbywać się o godz. 17.30. Najpierw przekazujemy im informacje i propozycje od nas, a potem jest to czas dla nich – by dzieci się ze sobą pobawiły, a rodzice porozmawiali, wymienili się informacjami.

Ks. Adam informuje też, że w środę (16 marca) o godz. 18.00 zajęcia z nauki języka polskiego dla obcokrajowców poprowadzi lektor, który bezpłatnie będzie uczył przybyłych Ukraińców polskiego, by mogli się swobodnie komunikować z goszczącymi ich osobami, załatwiać sprawy urzędowe i czuć się dobrze i swobodnie w nowym otoczeniu.
Cykliczne spotkania i nauka języka będą odbywać się w parafialnym oratorium, w miejscu, gdzie odbyło się pierwsze spotkanie.

autor.: wit
Źródło własne
Zdjęcia: Witold Tkaczyk
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.