Co nas czeka po skandalicznym wyroku, jaki zapadł w Rzeszowie? Dyrektor szkoły ma uznać tranzycję społeczną ucznia i łamać prawo?
Ideologia transpłciowości w natarciu: sąd orzekł, że dane, wpisane w dokumenty dziecka, nie mają znaczenia, a szkoła powinna zwracać się do niego tak, jak sobie uczeń życzy – w tym przypadku chłopiec chce być nazywany żeńskim imieniem Wiktoria.
Ideologia transpłciowości w natarciu: sąd orzekł, że dane, wpisane w dokumenty dziecka, nie mają znaczenia, a szkoła powinna zwracać się do niego tak, jak sobie uczeń życzy – w tym przypadku chłopiec chce być nazywany żeńskim imieniem Wiktoria. Znamy takie sytuacje z mediów, które relacjonują o takich sytuacjach za granicą, jednak tym razem stało się to w Polsce. W ten oto sposób, wzorem wielu krajów Zachodu, wkroczyliśmy na ścieżkę „transpłciowość" – ścieżkę samozagłady.
Czym jest transpłciowość?
To zjawisko, które polega na tym, że kobieta uważa się za mężczyznę lub mężczyzna uważa się za kobietę; częścią tego zjawiska jest także tzw. niebinarność, czyli brak identyfikacji płciowej i z kobietami i z mężczyznami jednocześnie. Osoba transpłciowa nie akceptuje swojej płci biologicznej (sex) i neguje płeć przypisaną przy urodzeniu (PPPU). Towarzyszą temu często różne zaburzenia psychiczne, a ideolodzy genderowi uzależniają zdrowie psychiczne takich osób od tego, czy pójdą oni za swoimi odczuciami i pragnieniami, rozpoczynając proces „tranzycji". Tranzycja polega na dostosowaniu kwestii prawnych i aspektów somatycznych do żądanej płci; obejmuje zmiany administracyjne, językowe i medyczne i polega najczęściej na leczeniu hormonalnym, a nierzadko także operacji chirurgicznej, której zostaną poddane ich genitalia. Konieczny jest również proces „korekty płci" w dokumentach i używanie odpowiednich zaimków („on" zamiast „ona" lub odwrotnie). Niedostosowanie się innych osób i ogólnie społeczeństwa określane jest jako dyskryminacja i „misgendering".
Ideologiczny, absurdalny wyrok. Temat transpłciowości na rzeszowskiej wokandzie
Wyrok zapadł w Rzeszowie w grudniu ubiegłego roku. Wszystko zaczęło się od tego, że uczeń szkoły średniej, który uważa się za osobę „transpłciową", rozpoczął proces tzw. tranzycji, czyli „korekty płci", w ramach której prowadzona jest terapia hormonalna, jak i wykonywane zabiegi chirurgiczne, i domaga się, by nauczyciele zwracali się do niego, używając kobiecego imienia Wiktoria. Szkoła zaprotestowała, argumentując, że dopóki nie ma wyroku sądu, będzie używać imienia zapisanego w dokumentach chłopca i nadanego przy urodzeniu. Ostatecznie 18 grudnia 2025 r. sąd apelacyjny w Rzeszowie orzekł, że szkoła musi nazywać chłopca imieniem Wiktoria, mimo iż posiada on w dokumentach imię męskie. Ponadto szkoła musi przeprosić za „uporczywe misgenderowanie" ucznia i pokryć koszty procesu.
W uzasadnieniu wyroku podano, że nie ma prawnego obowiązku używania imienia z dokumentów, a także nie ma paragrafów, które uzasadniałyby odmowę używania imienia żeńskiego. Sąd powołał się także na art. 30 Konstytucji RP, który… chroni godność człowieka, co sugeruje, że używanie imienia, które nosi chłopiec, narusza jego godność.
Jakie będą długofalowe konsekwencje wyroku? Rzut oka na tęczowy Zachód
Wprawdzie nie funkcjonuje u nas zasada precedensu, jak to ma miejsce w USA, jednak taki wyrok – co może okazać się w praktyce – to pierwszy krok do nowego, przerażającego świata.
Pokazuje to chociażby przykład Kalifornii (USA), gdzie wprowadzono prawo, zgodnie z którym szkoły mają wspierać „tranzycje" (czyli „zmianę płci") uczniów, zmagających się z dysforią płciową, nawet w tajemnicy przed rodzicami, których powinni okłamywać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wiele osób i organizacji zaangażowało się już w walkę o zmianę tego prawa, co ma rozstrzygnąć się przed Sądem Najwyższym. Inny pomysł Kalifornijczyków to prawo, które blokuje wydawanie zakazów, dotyczących książek w bibliotekach; w efekcie tego nawet najmłodsze dzieci mogą mieć dostęp do treści LGBTQ+. Z kolei od 1 lipca br. numer do infolinii kryzysowej LGBTQ+, która ma wspierać uczniów, mających myśli samobójcze, ma być drukowany… na legitymacjach szkolnych.
Jak się okazuje, podobnie skandaliczne zasady obowiązują w hrabstwie Simcoe w kanadyjskim Ontario, gdzie istnieją szkolne Kluby Sojuszu na rzecz Płci i Seksualności. Dane uczniów, którzy w nich uczestniczą, są tajne, a rodzice nie mogą zostać o niczym poinformowani, nawet, jeśli pytają wprost. Nauczyciele, których zaniepokoją materiały pro-LGBT – i to takie, które zachęcają do brania blokerów dojrzewania i hormonów płci przeciwnej, kierowane do najmłodszych dzieci – mogą stać się ofiarami prześladowań ze strony własnego pracodawcy, co pokazuje doświadczenie nauczycielki, uczącej również w Ontario.
Inny przykład z Kanady: pozew sądowy za to, że policjantka zapytała „transkobietę" o jego personalia; z kolei brytyjski tytuł prasowy „Glamour" postanowił przyznać tytuł „Kobiety Roku 2025" również mężczyznom, podającym się za „transkobiety"; nagroda powędrowała aż do 9 panów. Media mówią także o problemie „trans-wdów", czyli kobiet, matek i żon, porzucanych wraz z dziećmi po tym, gdy ich mężowie nagle zaczynają „czuć się kobietami". Z kolei w stanie Maryland (USA), w jednej ze szkół zorganizowany został „Tydzień świadomości transpłciowości", w ramach którego dziewczynki uczyły się m.in. obwiązywania klatki piersiowej dla maskulinizacji swojego wyglądu. Jeszcze bardziej przerażający poziom absurdu osiągnięto w New Jersey, gdzie matki noworodków już w szpitalu dostawały do wypełnienia kwestionariusz, w którym musiały zaznaczyć, czy ich dzieci są płci męskiej, żeńskiej czy może są transpłciowe lub genderqueer.
Amerykański powrót do normalności – czy to możliwe?
Tymczasem w stanie Kansas powstało prawo, które porządkuje dostęp do toalet i szatni w miejscach publicznych według płci biologicznej. Nie dość, że coś takiego trzeba tam dekretować ustawą, to jeszcze gubernator stanu zawetował te przepisy. Na szczęście weto odrzucił w ubiegłym tygodniu najpierw Senat stanowy, a później Izba Reprezentantów, co oznacza, że ustawa wejdzie w życie.
Inne ważne zwycięstwo to wyrok, który zapadł w stanie Maryland. Tym razem poszło o książki o płci i seksualności, które szkoły wprowadziły już dla 3-letnich dzieci! Początkowo rodzice mieli możliwość wypisania dzieci z kontrowersyjnych zajęć; po odebraniu im tej możliwości podjęli walkę o przywrócenie tego prawa. Sprawa trafiła na wokandę i przeszła wszystkie instancje, aż do Sądu Najwyższego, gdzie w końcu rodzicom udało się zwyciężyć. Teraz mogą oni nie tylko wypisać swoje dzieci z kontrowersyjnych zajęć, ale muszą także być z wyprzedzeniem powiadamiani przez szkołę, że materiały dotyczące płci i seksualności będą przedstawiane dzieciom na zajęciach.
Czy kobiecy sport straci sens?
Kolejna zagrożona dziedzina naszego życia to sport, czego jaskrawym przykładem były Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024 i Imane Khelif – zawodnik startujący jako kobieta w boksie. I nie była to jedyna osoba wzbudzająca tego rodzaju kontrowersje.
Jednocześnie mija rok od podpisania przez Donalda Trumpa rozporządzenia, zgodnie z którym w kobiecych dyscyplinach sportowych rywalizować mogą tylko biologiczne kobiety. Organizacje sportowe zostały zobowiązane do uporządkowania kwestii rekordów i tytułów, które mężczyźni podający się za kobiety, w ten nieuczciwy sposób odebrali zawodniczkom.

Jedna z głośnych tego typu spraw dotyczyła sportowca o nazwisku Lia Thomas, który startował w pływackich mistrzostwach akademickich w USA w kategorii kobiet. Początkowo próbował on swoich sił jako mężczyzna, ale nie osiągał znaczących wyników; później poddał się terapii hormonalnej, by obniżyć poziom testosteronu, i wystartował jako kobieta, zdobywając złote medale i ustanawiając rekordy. Po zwycięstwie Donalda Trumpa trzy byłe zawodniczki ligi akademickiej złożyły pozew do sądu przeciwko uczelni, co przyczyniło się do odebrania Thomas nagród i rekordów, które zostały przywrócone ich prawdziwym zdobywczyniom.
Co będzie dalej?
Czy u nas będzie inaczej i rzeszowski wyrok będzie odosobnionym przypadkiem? Miejmy taką nadzieję, jednak nie wolno nam tracić czujności i godzić się na pozornie niewielkie ustępstwa, bo bez wątpienia pewna granica została właśnie przekroczona.
Źródła: dorzeczy.pl, pch24.pl, portal.momsforliberty.org, lifesitenews.com, bialykruk.pl, www.nbcnews.com, ratujzycie.pl, ordoiuris.pl


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.