Czy chcemy pokazywać alkohol dzieciom i młodzieży w reklamie?
Mocne świadectwo w Sejmie: „Reprezentuję tu siebie jako osobę uzależnioną, czyli jestem alkoholikiem” Podczas sejmowej podkomisji nadzwyczajnej ws. zakazu reklamy alkoholu głośnym echem odbiło się wystąpienie adwokata, który zdecydował się na osobiste wyznanie. Jego słowa poruszyły salę bardziej niż
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Mocne świadectwo w Sejmie: „Reprezentuję tu siebie jako osobę uzależnioną, czyli jestem alkoholikiem”
Podczas sejmowej podkomisji nadzwyczajnej ws. zakazu reklamy alkoholu głośnym echem odbiło się wystąpienie adwokata, który zdecydował się na osobiste wyznanie. Jego słowa poruszyły salę bardziej niż suche fakty i statystyki.
Sejm debatuje nad reklamą alkoholu
Od stycznia 2026 roku w Sejmie procedowane są dwa projekty zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Pierwszy przygotował Klub Lewicy (druk 2007), a drugi Klub Polski 2050 (druk 2010). Choć projekty różnią się szczegółami, ich główny cel pozostaje podobny – ograniczenie możliwości reklamowania alkoholu, z której branża korzysta od lat dziewięćdziesiątych. Za sprawą obowiązujących przepisów reklamy piwa od lat obecne są w telewizji, podczas transmisji sportowych, na stadionach czy billboardach. Coraz większą rolę odgrywa również promocja napojów bezalkoholowych sprzedawanych pod tymi samymi markami co alkohol.
Projekt Polski 2050 przewiduje bardziej rygorystyczne rozwiązania niż propozycja Lewicy. Zakłada bowiem całkowity zakaz publicznego reklamowania także napojów bezalkoholowych, w tym piwa „zero procent”. To właśnie ten zapis wywołał najostrzejsze spory podczas obrad. Zdaniem części uczestników debaty reklamy takich produktów stanowią pośrednią promocję alkoholu i utrwalają jego obecność w przestrzeni publicznej, co oddziałuje negatywnie zwłaszcza na dzieci i młodzież. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z budowaniem pozytywnych skojarzeń z jego spożywaniem (zabawa, relaks, sport) już od najmłodszych lat.
15 kwietnia podczas otwartego wysłuchania społecznego w podkomisji kierowanej przez posła Grzegorza Napieralskiego z KO swoje stanowiska przedstawiali lekarze, organizacje społeczne, przedstawiciele młodzieży, a także reprezentanci branży alkoholowej, handlu i rolnictwa. Dyskusja szybko pokazała wyraźny podział pomiędzy dwoma sposobami patrzenia na problem. Jedna strona mówiła przede wszystkim o uzależnieniach, chorobach i rodzinnych tragediach. Druga koncentrowała się natomiast na możliwych stratach gospodarczych oraz argumentach dotyczących rynku i przyzwyczajeń polskich konsumentów.
Eksperci o negatywnym wpływie reklam alkoholu
Dr Katarzyna Okręglicka z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreśliła, że współczesna medycyna nie pozostawia w tej kwestii większych wątpliwości – każdy rodzaj alkoholu, bez względu na jego moc czy formę, niesie określone zagrożenia zdrowotne. Jak zaznaczała, środowiska związane z branżą alkoholową od lat próbują podważać ten naukowy konsensus, sugerując istnienie „bezpiecznych” form spożycia lub mniej szkodliwych produktów.
Tomasz Sińczak z Forum Konsumentów mówił natomiast o reklamach napojów „zero procent”, które w jego przeświadczeniu pełnią funkcję reklamy zastępczej. Według niego kampanie promujące piwo bezalkoholowe w praktyce budują rozpoznawalność marek
alkoholowych i oswajają odbiorców z ich obecnością. Przypomniał, że dotyczy to zarówno dzieci oraz nastolatków, jak i dorosłych, którzy regularnie oglądają reklamy w miejscach, gdzie promocja tradycyjnego alkoholu byłaby już prawnie zabroniona.
Mocne wystąpienie należało także do Marcina Karolewskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Lekarzy Menedżerów. Lekarz mówił nie o teorii, lecz o codzienności szpitalnych oddziałów. Wspominał kobietę przed czterdziestym rokiem życia, która zmarła z powodu marskości wątroby. Opowiadał również o szkolnych wycieczkach zatrzymywanych przy komendach policji, gdzie sprawdzano, którzy uczniowie pili alkohol. Przywoływał też rozmowy z bezradnymi rodzinami, pytającymi lekarzy, co mogli zrobić więcej, skoro próby tłumaczenia i pomocy okazały się nieskuteczne.
Mocne wyznanie adwokata: Jestem alkoholikiem
Krzysztof Dmowski od wielu lat prowadzi Kancelarię Adwokacką w Warszawie i jest wpisany na listę Okręgowej Rady Adwokackiej. Zajmuje się przede wszystkim sprawami karnymi, wykroczeniami oraz postępowaniem karnym wykonawczym. W swojej pracy reprezentuje zarówno osoby oskarżone, jak i pokrzywdzonych, dlatego na co dzień styka się z dramatami, które zwykle pozostają ukryte za sądowymi aktami. Jak podkreślano podczas debaty, alkohol bardzo często pojawia się w tle takich spraw – od przemocy domowej, przez wypadki drogowe, po przestępstwa popełniane pod wpływem alkoholu.
Podczas posiedzenia sejmowej podkomisji Krzysztof Dmowski nie występował jednak przede wszystkim jako prawnik. Tym razem mówił jako człowiek, który sam zmagał się z uzależnieniem i uznał, że jego doświadczenie może mieć znaczenie dla innych. Jego publiczne wyznanie miało szczególny ciężar właśnie dlatego, że wiązało się z odsłonięciem własnej słabości przed opinią publiczną. To rodzaj gestu, który wymaga jednocześnie odwagi i pokory. W środowisku Anonimowych Alkoholików fundamentem wychodzenia z uzależnienia pozostaje proste zdanie: „Jestem alkoholikiem”. Za takim wyznaniem kryje się zgoda na porzucenie wizerunku człowieka całkowicie kontrolującego swoje życie, a także rezygnacja z zawodowej maski i społecznego prestiżu.
Gdy adwokat mówi o swojej chorobie publicznie – przed posłami, kamerami i widzami śledzącymi obrady Sejmu – przełamuje barierę, której wiele osób nigdy nie zdecydowałoby się przekroczyć. W jego słowach nie było retorycznych ozdobników ani prób budowania emocji. Była za to szczerość, która na chwilę przerwała typowy rytm parlamentarnej debaty. W sali, gdzie zwykle dominują procedury, liczby i spory polityczne, nagle pojawiło się coś znacznie trudniejszego do zignorowania – doświadczenie konkretnego człowieka. Być może właśnie dlatego jego słowa wywołały większe poruszenie niż wszystkie wcześniej przytaczane dane i raporty.
„Jestem za całkowitym zakazem reklamy”
Przytoczmy w tym miejscu całą wypowiedź Krzysztofa Dmowskiego:
„Reprezentuję tu siebie jako osobę uzależnioną – czyli jestem alkoholikiem. I chciałbym powiedzieć coś odnośnie zakazu reklamy alkoholu. Jestem za całkowitym zakazem reklamy
wszystkich produktów alkoholowych. Urodziłem się w 1977 roku, dorastałem w latach dziewięćdziesiątych. Reklamy piwa były wtedy powszechne. Kojarzyły mi się z luzem, z napojem – i co więcej, piwo przedstawiano w tych reklamach, i tak do mnie docierało, jako coś innego niż mocne alkohole. Z jednej strony alkohol kojarzył się z czymś dobrym, z wyluzowaniem. Z drugiej strony ten lekki alkohol był alternatywą dla mocnego – a to jest dokładnie to samo i prowadzi do uzależnienia. Nie mówię już nawet na swoim przykładzie, tylko na przykładach innych osób.
W związku z tym, czy to reklama mocnego, czy lżejszego alkoholu, powinna być w mojej ocenie całkowicie zakazana. I również reklama napojów odpowiedników piwa – piwa zero – powinna być zakazana. Dlaczego? Dla mnie jako osoby uzależnionej, dla osób dotkniętych chorobą alkoholową, to niebezpieczeństwo. Proszę państwa, mamy bardzo niski poziom świadomości społecznej na temat choroby alkoholowej. Ja przez lata domyślałem się, że jestem uzależniony. Ale oczywiście mechanizm iluzji i zaprzeczeń powodował, że próbowałem podejmować pseudo leczenie na własną rękę. Między innymi zastępowałem sobie napoje alkoholowe piwami zero. I do czego to doprowadziło? Nie zmieniało to żadnych nawyków, powodowało, że przebywałem w towarzystwie osób spożywających alkohol – i oczywiście po pewnym czasie wracałem do picia. I tak jest również u innych osób”.
Wystąpienie Krzysztofa Dmowskiego uderzyło w podstawowy argument, którym od lat posługuje się branża produkująca piwa bezalkoholowe. Producenci konsekwentnie przekonują, że skoro napój „zero procent” nie zawiera alkoholu, to jego promocja nie powinna być traktowana jako reklama alkoholu. Problem polega jednak na tym, że kampanie promujące piwo bezalkoholowe niemal niczym nie różnią się od reklam klasycznego piwa. Wykorzystują te same marki, identyczne logotypy, podobną oprawę wizualną, kojarzącą się muzykę i bardzo tożsame scenariusze: spotkania ze znajomymi, sportowe emocje czy obraz alkoholu jako elementu swobodnego, atrakcyjnego stylu życia.
Co dalej z reklamami alkoholu?
Prace podkomisji mają potrwać jeszcze co najmniej kilka tygodni, a możliwych rozstrzygnięć jest kilka. Niewykluczone, że projekt Polska 2050 zakładający zakaz reklamy piwa bezalkoholowego zostanie uchwalony bez większych zmian. Byłaby to jedna z najpoważniejszych reform polskiego prawa alkoholowego od 1982 roku.
Źródło: opoka.org.pl, sejm.gov.pl
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.