Czy więcej wolnego czasu da człowiekowi szczęście i wpłynie na lepsze relacje z bliskimi? Czy zmniejszenie wymiaru czasu pracy to dobry kierunek zmian, który pozwoli nam utrzymać, a nawet podwyższyć poziom naszej gospodarki? Przytaczamy ostatnią część rozważań dr Adama Zycha, ekonomisty, przedsiębiorcy, prezesa Fundacji Projekt PL.

870 building 2748841 1280

Za wcześnie na czterodniowy tydzień pracy – twierdzi dr Adam Zych

Podsumowując poprzednie dywagacje, dr A. Zych stwierdza, że jest przynajmniej kilka mocnych ekonomiczno-politycznych argumentów przeciwko czterodniowemu tygodniowi pracy. Słaba produktywność pracy oraz niska całkowita produktywność czynników produkcji powodują, że potrzebujemy jeszcze lat lub dekad automatyzacji i rozwoju technologicznego, aby móc mówić o ustawowym ograniczeniu tygodnia pracy bez obniżenia standardu życia Polaków.

870 Dzialaj z nami

Po drugie, sytuacja globalna powoduje, że nie czas teraz na dyskusje czy wzrost gospodarczy jest dobry czy nie, musimy zwiększać nasze bogactwo, aby pozostać w geopolitycznej grze wpływów i to nie ze względów ambicjonalnych, ale egzystencjalnych.

Po trzecie, w sytuacji braku specjalistów w wielu zawodach, zmniejszanie tygodnia pracy może powodować zwiększenie szarej strefy, większe koszty transakcyjne dla gospodarki oraz pogarszanie się warunków zatrudnienia w wielu sektorach (z umowy o prace na kontrakty B2B). Dodatkowo, zdaje się, że skoro przez całe nasze życie spędzamy tylko 9 proc. czasu na pracę zawodową, to nie jest to dla przeciętnego pracownika ekstremalnie wyniszczające – twierdzi prezes Fundacji Projekt PL.

Bogactwo osiągane w cztery dni

O wiele lepszym rozwiązaniem – według dr A. Zycha - byłoby zachęcanie przedsiębiorców do krótszego wymiaru pracy, szczególnie w tych sektorach, gdzie faktycznie praca bardzo obciąża fizycznie i psychicznie zatrudnionych. Państwo powinno stosować zachęty fiskalne lub inne korzyści ekonomiczne dla firm, które proponują takie rozwiązania.

870 welding 2178127 1280

Poza tym, krótszy i elastyczny czas pracy będzie korzystny dla aktywizacji tych osób, które dzisiaj są wbrew swojej woli poza rynkiem pracy, ponieważ z różnych przyczyn nie mogą podjąć jej w pełnym wymiarze, jak osoby posiadające rodziny czy uczący się, młodzi ludzie. Za jednym zamachem poprawilibyśmy wtedy również niski poziom aktywności zawodowej Polaków, bez zwiększania kosztów dla gospodarki, o których mówiliśmy powyżej.

Dodatkowo, państwo powinno też uszczelnić system inspekcji pracy, aby pracodawcy nie zmuszali osób do darmowych nadgodzin, co w Polsce jest wciąż standardem, a co na pewno powoduje, że wiele osób czuje za szybko wypalenie zawodowe i wypada z rynku pracy.

Praca domowa równa zawodowej

Z drugiej strony niektórzy mogą argumentować, że czterodniowy tydzień pracy byłby ulgą dla osób, którzy pracę zawodową muszą godzić z licznymi obowiązkami poza nią, ponieważ zajmują się rodziną, opieką nad rodzicami czy chorymi dziećmi.

Niemniej po kilku lub kilkunastu miesiącach przebywania na urlopie macierzyńskim albo urlopie wychowawczym wielu rodziców (głównie mam) wraca z niego z radością do pracy – twierdzi ekonomista.

870 pexels ilyasick photo 12056380

Niezwykle istotne jest, aby szczególnie dla tej grupy pracodawcy byli zachęcani przez państwo do oferowania krótszych wymiarów pracy oraz aby pracownicy byli wprost wspierani przez system socjalny. Choć w Polsce w ostatnich latach sytuacja takich osób się poprawia, to wciąż istnieje ogromna potrzeba poprawienia sytuacji rodzin z osobami przewlekle chorymi, z niepełnosprawnościami oraz rodzin opiekującymi się starszymi osobami.

Warto również popierać takie inicjatywy, jak dożywotnia emerytura dla kobiet posiadających większą liczbę dzieci (w Polsce wprowadzona dla kobiet posiadających co najmniej trójkę dzieci). Nawet, jeśli takie inicjatywy mają wymiar symboliczny, to są ważne z kulturowego punktu widzenia, ponieważ doceniają osoby, które kierują się w swoim życiu „ekonomiką daru", a nie tylko „maksymalizowaniem swojej użyteczności".

Trudności z odnalezieniem sensu życia poza pracą

John Maynard Keynes w 1930 roku zapowiedział, że za 100 lat ludzie będą pracować 15 godzin w tygodniu – przypomina dr A. Zych. Po kilku dekadach okazało się, jak bardzo ten wybitny ekonomista nie docenił tego, że postęp technologiczny (osoby obsługujące nowe urządzenia), dodatkowy czas wolny (usługi związane z rozrywką, turystyką itp.) oraz państwo opiekuńcze (nauczyciele, lekarze, urzędnicy, policjanci itd.) wygenerują nowe zawody i etaty.

870 wall 845707 1280

Ale być może Keynes przede wszystkim nie docenił tego, że zarówno ze społecznego jak i indywidualnego punktu widzenia wcale nie jest pożądane to, aby każdy człowiek pracował jak najmniej. Jak piszą Banarjee i Duflo w swojej książce: „niestety istnieją dowody na to, że ludzie mają tak naprawdę trudności z odnalezieniem sensu życia poza pracą".

Dalej małżeństwo noblistów przywołuje badania nad wolnym czasem w USA, które pokazują, jak bardzo rośnie spędzanie czasu na telewizję, smartfona i gry komputerowe. Z kolei badania Daniela Kahnemana i Alana Kruegera wykazały, że powyższe czynności oraz spanie, sprawiają ludziom najmniejszą przyjemność i nie dają poczucia spełnienia.

Tylko w relacji z innymi jesteśmy w stanie odnaleźć szczęście

W tym punkcie dochodzimy do sedna całego sporu o dalsze skracanie kodeksowego czasu pracy – pisze dr A. Zych. Dzisiaj koncentruje się on wokół debat ekonomicznych, które owszem są bardzo ważne – czy nas stać, jak wygląda poziom automatyzacji, rynek pracy, itp. Ale czy jeszcze więcej wolnego czasu – pamiętając, że tylko 9 proc. czasu w strumieniu życia przeznaczamy na pracę zawodową – da człowiekowi szczęście, lepsze relacje z bliskimi, zmotywuje go do dobra i otworzy na logikę daru i dawanie siebie innym? – pyta przedsiębiorca.

870 pexels julia m cameron 8841223

Mam wrażenie, – pisze - że ekonomiczne myślenie w tej kwestii uosabia „ja", zaś do tej dyskusji potrzebujemy myślenia „my", które pozwoli na odbudowanie istoty człowieczeństwa, jaką jest życie w relacji z innymi i ze swoim środowiskiem naturalnym. Ekonomiczne myślenie o „ja" już swoje narobiło, wystarczy się rozejrzeć co trapi nasze społeczności: upadek rodziny, epidemia samotności, ersatze szczęścia w postaci pornografii i uzależnień oraz zniszczone zasoby Ziemi.

I choć stwierdzenie, że ludzkość XXI wieku potrzebuje „my" zamiast „ja" trąci paternalizmem, to wydaje się, że w tym przypadku trzeba niestrudzenie przypominać to, o czym mówią psycholodzy, badacze społeczni, duszpasterze i wszyscy liderzy, którym na sercu leży dobro człowieka: tylko w relacji jesteśmy w stanie odnaleźć szczęście. A co jeśli okaże się, że ogromna część społeczeństwa dodatkowe 8 godzin wolnego czasu spędzi w osamotnieniu scrollując smartfona? – pyta dr A. Zych.

Oprac.: wit
Źródło: magazynkontra.pl
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com

870 Dzialaj z nami

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.