MEN omija prezydenckie weto. Pełnomocnik bez ustawowych narzędzi - może tylko zachęcać.
MEN omija prezydenckie weto. Pełnomocnik bez ustawowych narzędzi - może tylko zachęcać. Barbara Nowacka, powołała Pełnomocnika ds. Uczniów i Polityki Młodzieżowej. MEN wdrożyło wewnątrzresortowy „plan B”, po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o prawach i obowiązkach ucznia.
- MEN powołała pełnomocnika do spraw uczniów po zawetowaniu ustawy przez prezydenta.
- Pełnomocnik może jedynie zachęcać i rekomendować, nie ma uprawnień do nakazywania szkołom.
- Prezydent zawetował ustawę, uznając ją za budowanie biurokracji i politycznego wpływu.
- Krytycy twierdzą, że rzecznicy duplikują istniejące organy ochrony praw dziecka.
- W Poznaniu rzecznik zajmuje się przemocą cyfrową, dyskryminacją i edukacją włączającą.
Ministerstwo Edukacji Narodowej znalazło sposób na obejście prezydenckiego weta - zamiast ustawy, uczniowie dostaną pełnomocnika, który może ich prawa jedynie promować, ale nie egzekwować.
Pełnomocnik ds. Uczniów i Polityki Młodzieżowej - kto i po co?
Barbara Nowacka, minister edukacji, powołała Pełnomocnika ds. Uczniów i Polityki Młodzieżowej jako wewnątrzresortowy „plan B" - po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o prawach i obowiązkach ucznia. Nowym pełnomocnikiem został Mikołaj Wolanin - magister prawa oraz prawa kanonicznego, aktualnie doktorant prawa.
Do zadań pełnomocnika należeć będzie przede wszystkim monitorowanie przestrzegania praw uczniów w skali kraju, reagowanie na zgłaszane przez młodzież naruszenia, a także prowadzenie polityki młodzieżowej i inicjowanie działań edukacyjnych, które - jak zapowiada ministerstwo - „wzmocnią podmiotowość uczniów w placówkach oświatowych".
Odbierając nominację z rąk szefowej MEN, Mikołaj Wolanin zapowiedział uruchomienie procedury powoływania wojewódzkich rzeczników praw ucznia. Podczas konferencji prasowej 1 października 2026 roku powiedział:
Zachęcamy również do powoływania rzeczników w szkołach i samorządach, tak, aby uczniowie mieli blisko siebie osobę, którą znają, której ufają i do której mogą zwrócić się o pomoc.
Zachęta zamiast nakazu - realne możliwości nowego urzędu
Słowo „zachęcamy" jest tu kluczowe. Mikołaj Wolanin nie dysponuje żadnymi twardymi instrumentami prawnymi ani administracyjnymi - nie może nakazać szkołom tworzenia urzędów i pozostaje mu wyłącznie apelowanie oraz budowanie sieci opartej na dobrowolności. Bez ustawy uchwalonej przez parlament i podpisanej przez prezydenta, ministerstwo nie posiada delegacji do tworzenia powszechnego, obowiązkowego urzędu rzecznika w polskich szkołach.
Pełnomocnik nie ma mocy prawnej, by zmusić dyrektorów ani samorządy do powołania rzeczników - jego działania muszą opierać się wyłącznie na miękkich rekomendacjach, budowaniu społecznej presji i dobrowolnej współpracy. Szkoły zachowują pełną autonomię i mogą, ale wcale nie muszą, posłuchać ministerialnego wezwania.
Dlaczego prezydent zawetował ustawę?
2 lipca prezydent zawetował nowelizację ustawy Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw - tzw. ustawę o prawach i obowiązkach ucznia. Przewidywała ona m.in. skatalogowanie praw i obowiązków uczniowskich oraz powołanie systemu organów ochrony praw uczniów na czterech szczeblach (w tym krajowym i wojewódzkim), a także Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich.
Uzasadniając weto, Karol Nawrocki ocenił, że tworzenie nowej struktury rzeczników to w istocie budowa „maszyny urzędniczej do politycznego wpływu ministra edukacji". Słowa prezydenta nie pozostawiały wątpliwości co do jego oceny proponowanych przepisów:
Nie kwestionuję potrzeby ochrony praw uczniów. Wręcz przeciwnie. Młodzi ludzie zasługują na bezpieczeństwo, ochronę i szacunek. Tylko tu nie chroni się praw, a zwiększa biurokrację i zmierza do ideologizacji. To będzie szkolna prokuratura od tropienia anonimowych donosów i budowania systemu antagonizowania, a nie współpracy środowiska szkolnego.
Głosy krytyczne - szkoła kontroli czy szkoła zaufania?
Krytycy ustawy - w tym Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty - zwracali uwagę, że nowe przepisy nie uzdrowią polskiej szkoły, lecz wręcz przeciwnie: szkoła z rzecznikami miałaby stać się miejscem kontroli, braku zaufania i wiecznych konfliktów. Podobne zastrzeżenia formułowała wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) Urszula Woźniak, wskazując, że instytucja rzecznika w praktyce dubluje istniejące już organy państwowe.
Według krytyków ochrona praw uczniów należy do kompetencji takich instytucji jak Rzecznik Praw Dziecka czy Rzecznik Praw Obywatelskich, a tworzenie kolejnych stanowisk wewnątrz systemu oświaty jest zbędne. Głosem silnego sprzeciwu była też postawa Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS), która alarmowała, że przepisy o „prawach i obowiązkach ucznia" promują postawy roszczeniowe - zmuszając szkoły do formalnego rozpatrywania skarg, co paragrafami niszczy naturalny dialog i zaufanie na linii nauczyciel–uczeń.
Rzecznik w praktyce - doświadczenia Poznania
Od 2023 roku, w ramach pilotażowego projektu Miasta Poznań, funkcję Rzecznika Praw Uczniowskich sprawuje Agata Dawidowska, radca prawny. Jak wynika z wywiadu opublikowanego 28 września na portalu Odpowiedzialny Poznań, najczęstszymi powodami jej interwencji są:
przemoc cyfrowa i rówieśnicza - będąca plagą współczesnych szkół,
problemy z edukacją włączającą i dyskryminacją,
sprawy dotyczące uczniów w spektrum autyzmu lub z ADHD (w pierwszym okresie działalności stanowiły ok. 20% interwencji),
napięcia kulturowe związane z integracją uczniów z Ukrainy.
Analiza spraw, którymi zajmuje się poznańska rzecznik, wyraźnie pokazuje, że wieloma trudnościami szkoła obciąża się na własne życzenie. Doskonałym przykładem jest tu bezrefleksyjne wdrażanie edukacji włączającej - bez odpowiedniego przygotowania kadry i zasobów, które zamiast pomagać uczniom ze specjalnymi potrzebami, generuje nowe konflikty i napięcia wewnątrz społeczności szkolnej.
- Czego dzieci nauczą się na języku polskim w klasie 4? Rodzicielska recenzja „kompasowego” podręcznika
- Edukacja czy inżynieria społeczna? Co kryje się za programem „Przyjazna szkoła”?
- Promocja szczepień w polskich szkołach nie tylko na edukacji zdrowotnej. Młodzież ma „zaufać nauce” – czy to przygotowanie do obowiązkowego szczepienia przeciw HPV?


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.