Zakaz telefonów i prawie dwa miliardy złotych na ekrany w szkołach. Czy szkoła uzależni nasze dzieci od sztucznej inteligencji?
1 września 2026 r. to zakaz korzystania z telefonów komórkowych w szkołach i moment, w którym do placówek wchodzą kolejne cyfrowe innowacje. Nauczyciele szkolą się ze sztucznej inteligencji, a coraz więcej informacji i pomocy dydaktycznych ląduje na rządowych portalach, gdzie są udostępniane online.
- Od 1 września 2026 roku obowiązuje zakaz używania telefonów w szkołach podczas zajęć.
- Państwo wydało 1,86 miliarda złotych na 12 tysięcy pracowni sztucznej inteligencji w szkołach.
- Szkoły mają obowiązek bezpiecznie przechowywać odbrane telefony uczniów w wyznaczonych miejscach.
- Sztuczna inteligencja w szkołach niesie zarówno korzyści edukacyjne, jak i poważne zagrożenia bezpieczeństwa.
- Tylko niewielka część nauczycieli ma dostęp do szkoleń z sztucznej inteligencji mimo jej wprowadzenia.
1 września 2026 r. to zakaz korzystania z telefonów komórkowych w szkołach, a jednocześnie moment, w którym do placówek wchodzą kolejne cyfrowe innowacje. Nauczyciele szkolą się ze sztucznej inteligencji, a coraz więcej informacji, materiałów edukacyjnych i pomocy dydaktycznych ląduje na rządowych portalach, gdzie są udostępniane online.
Zakaz telefonów w szkołach już obowiązuje. Jak radzą sobie nauczyciele z nowymi przepisami?
„Organizery, skrytki, kieszonki czy szafki - to tylko niektóre ze sposobów, które od lat sprawdzają się w wielu szkołach” - przekonuje Ministerstwo Edukacji Narodowej w swoim wpisie na portalu X. Ustawa z 3 lipca 2026 r. o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, która weszła w życie 1 września 2026 r., wprowadziła nowe zasady korzystania przez uczniów z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub
dźwięku w szkołach: uczniowie mogą do szkoły przynosić smartfony (i urządzenia takie jak np. tablety), ale nie mogą z nich korzystać (poza określonymi w przepisach wyjątkami). Zgodnie z ustawą szkoła może przygotować miejsce, do którego urządzenia te mają trafiać na czas zajęć; ma to być miejsce bezpieczne, gdzie urządzenia będą przechowywane z poszanowaniem prywatności uczniów. Jak placówki mają to zrobić? „Bardzo państwa zachęcam, by te decyzje wypracować wspólnie z rodzicami, z nauczycielami, słuchając też głosów uczniów. Bo to nie jest zwykły zakaz, to jest dbanie o dobrostan, o bezpieczne relacje i bezpieczeństwo dzieci i młodzieży”, przekonuje na filmiku Barbara Nowacka.
W teorii szkoły mają czas na dostosowanie swoich statutów do zakazu do 31 grudnia br. W praktyce jednak placówki próbują już sobie radzić z nowym obowiązkiem zakazu korzystania ze smartfonów podczas pobytu w szkole.
„Prosimy uczniów o przestrzeganie obowiązujących zasad oraz rodziców o wsparcie szkoły w ich respektowaniu. Dziękujemy za współpracę i troskę o bezpieczne oraz sprzyjające nauce środowisko szkolne” - to informacja ze strony internetowej Szkoły Podstawowej w Skawinkach.
„Telefon komórkowy oraz inne urządzenie elektroniczne, o którym mowa w ust. 1, uczeń przed rozpoczęciem pobytu w szkole wyłącza lub przełącza w tryb uniemożliwiający odbieranie połączeń, wiadomości i powiadomień oraz przechowuje w miejscu wskazanym przez szkołę” - to z kolei fragment statutu SP nr 1 w Kozienicach. Szkoła przewidziała też sytuację, w której uczeń odmówi wydania urządzenia: „W przypadku odmowy przekazania telefonu lub innego urządzenia elektronicznego do depozytu uczeń nie może być zmuszany do jego fizycznego wydania. Odmowa jest odnotowywana w dzienniku elektronicznym i może stanowić odrębne naruszenie obowiązków ucznia oraz podstawę do zastosowania odpowiedniej kary przewidzianej w statucie szkoły. Nauczyciel informuje o zaistniałej sytuacji rodzica lub prawnego opiekuna ucznia oraz wzywa go na rozmowę z wychowawcą lub pedagogiem szkolnym” - czytamy w regulaminie.
Jednocześnie pod postem MEN pojawił się już wpis firmy, która… produkuje saszetki na telefony dla szkół. „Wsparcie koncentracji i relacji uczniów. Sposób na egzekwowanie zakazu używania telefonów w szkole” - tak reklamują się na swojej stronie internetowej.
Uczniom nie wolno korzystać z telefonów, ale AI rozgościło się w szkołach. Prawie dwa miliardy wydano na pracownie sztucznej inteligencji
Jak chwalił się MEN w mediach społecznościowych, AI w szkole już jest; do placówek w czerwcu i lipcu trafiło 12 000 pracowni (8 000 do szkół podstawowych i 4 000 do szkół ponadpodstawowych) sztucznej inteligencji. Koszt tej operacji to 1,86 miliarda złotych; środki pochodzą z Krajowego Planu Odbudowy KPO i budżetu państwa. Oprócz tego do szkół dostarczono - jeszcze w grudniu i styczniu - ponad 700 000 laptopów i tabletów. Mimo to szkolenia ze sztucznej inteligencji dla nauczycieli wciąż trwają. W ramach programu "Lekcja AI" w planach jest przeszkolenie ok. 13 000 nauczycieli od września 2025 r. do czerwca 2027 r., a „Kurs AI dla nauczycieli” ZBADAI ma miejsca dla 500 osób (po 100 w 5 turach) i ma obejmować bieżący rok szkolny; docelowo cały ten kurs ma być dostępny dla wszystkich nauczycieli na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej (ZPE). Są oprócz tego pomniejsze szkolenia prowadzone przez Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE) i oczywiście kursy prowadzone przez podmioty prywatne, jednak jeszcze w zeszłym roku w Polsce było ponad 700 000 nauczycieli, więc pytanie brzmi, do kiedy MEN zdoła przeszkolić ich wszystkich?
Mamy więc fundowane szkołom pracownie, państwowe szkolenia dla niewielkiej części nauczycieli i dzieci sadzane na kolejne godziny przed ekranami, tyle, że większymi, niż te w odebranych im telefonach komórkowych.
A sama sztuczna inteligencja? Cóż, może być zarówno pomocnym narzędziem, jak i poważnym zagrożeniem. Portal LifeSiteNews opisuje problem wykorzystywania AI do tworzenia pornografii przez np. „rozbieranie” osoby przedstawionej na zdjęciu, a w skrajnych przypadkach AI może nawet wspierać w planach samobójczych, jak to było m.in. w przypadku Victorii, której historię opisał portal BBC, czy w przypadku 14-letniego Adama z USA, który ostatecznie odebrał sobie życie.
ZPE i SIO dla nauczycieli, czyli kto pochłonie dane osobowe i wrażliwe dane o naszych dzieciach?
Sztuczna inteligencja i nowe komputery to nie jedyne elementy przenoszenia polskiej szkoły do cyfrowej rzeczywistości. Zintegrowana Platforma Edukacyjna (ZPE) funkcjonuje od lutego 2019 „stworzona w celu wspierania nauczania i uczenia się. Jej głównym celem jest zapewnienie darmowego dostępu do cyfrowych materiałów edukacyjnych zgodnych z podstawą programową. Umożliwia tworzenie i prowadzenie kursów internetowych, udostępnianie materiałów dydaktycznych, monitorowanie postępów.” Obecnie można tam znaleźć materiały dla nauczycieli (poradniki, scenariusze lekcji itp.), a także treści zebrane pod hasłem „Cyfrowa szkoła”; materiały na ZPE są podzielone na działy: kształcenie ogólne, kształcenie zawodowe, edukacja włączająca i edukacja polonijna.
Inne ważne cyfrowe narzędzie dla szkół to System Informacji Oświatowej (SIO; funkcjonuje od 2005 r., a w obecnej formie przeglądarkowej od 2017 r.), który, zgodnie ze swoją nazwą, gromadzi w jednym miejscu ogrom ważnych danych o polskich szkołach, o nauczycielach i uczniach. Wejście do SIO wymaga oczywiście odpowiednich uprawnień i zalogowania się na konto; niemniej jednak sam system gromadzi takie dane, jak wynagrodzenia nauczycieli wraz z ich składowymi czy obowiązki danego nauczyciela. Dane dotyczące uczniów to m.in. przypisanie do danej szkoły, adres zamieszkania, informacja o wynikających z orzeczeń dodatkowych zajęciach, na które uczęszcza uczeń, informacja o otrzymaniu promocji do kolejnej klasy, przypisanie do nauki danego języka obcego, informacja o uczęszczaniu do przedszkola w wakacje czy zdjęcia uczniów (w związku z mLegitymacją). Samo Centrum Informatyczne Edukacji, które SIO obsługuje, mówi o danych dotyczących ponad 7 milionów uczniów. Jednocześnie system cały czas się rozwija, regularnie publikowane są komunikaty o kolejnych dodawanych funkcjonalnościach.
***
Zestawienie tych wszystkich działań MEN w jednym miejscu rodzi pytania o faktyczne cele tych, którzy mają dbać o polską szkołę. Z jednej strony mamy nagłaśniane medialnie wprowadzenie zakazu telefonów komórkowych na terenie szkoły, czyli odbieranie dzieciom małych ekranów, z drugiej - odtrąbione jako sukces - sadzanie młodych ludzi przed większymi ekranami.
Dalsze pytania można stawiać o sens i korzyści płynące z udostępniania uczniom sztucznej inteligencji, której do dzisiaj właściwie wykorzystać nie potrafią nawet niektórzy ludzie związani z rządem, jak pokazała głośna niedawno sprawa raportu pt. "Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska”.
Wreszcie trudno nie zapytać o to kto potrzebuje danych, wrażliwych danych polskich uczniów w jednym miejscu? Czy te dane są bezpieczne? Czy na tle tego całkowity zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach rzeczywiście ma sens?
Grafiki ilustracyjne: Canva.com, AI
- „Edukacja, integracja, dobrostan”. Jak do polskiej, przyjaznej szkoły są „włączane” dzieci i młodzież - uchodźcy i imigranci?
- Jak wprowadzać edukację włączającą i zmienić polską oświatę? Poradnik Instytutu Badań Edukacyjnych o przebudowie polskiej szkoły
- Edukacja czy inżynieria społeczna? Co kryje się za programem „Przyjazna szkoła”?


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.