„Przystanek Szkoła” dla uczniów w spektrum autyzmu: profesjonalna opieka, nauka i terapia dostosowana do dziecka
W krakowskim „Przystanku Szkoła” ważne są relacje, a niepowtarzalna historia każdego ucznia znana jest wszystkim pracującym z nim specjalistom, dzięki czemu można się nim indywidualnie zaopiekować. Zapraszamy do odwiedzin w miejscu, w którym młodzież z diagnozą spektrum autyzmu może na co dzień bezpiecznie i efektywnie się uczyć.
- Szkoła dostosowana architektonicznie dla uczniów spektrum autyzmu z małymi klasami do pięciu osób.
- Każdy nauczyciel pracuje z psychologiem, dostosowując naukę do indywidualnych możliwości dziecka.
- Placówka kształci dzieci od 2,5 roku życia do 24 lat w trzech instytucjach.
- Główne cele: rozwijanie komunikacji oraz samodzielność na miarę możliwości indywidualnych.
- Szkoła przyjmuje uczniów z różnymi stopniami niepełnosprawności i inteligencji ponadprzeciętną.
Tutaj każdy nauczyciel jest jednocześnie terapeutą autyzmu. Klasy są nieliczne, a sama szkoła przystosowana architektonicznie pod każdym względem. W krakowskim „Przystanku Szkoła” ważne są relacje, a niepowtarzalna historia każdego ucznia znana jest wszystkim pracującym z nim specjalistom, dzięki czemu można się nim indywidualnie zaopiekować. Zapraszamy do odwiedzin w miejscu, w którym młodzież z diagnozą spektrum autyzmu może na co dzień bezpiecznie i efektywnie uczyć się oraz rozwijać pod opieką wykwalifikowanych specjalistów.
Agnieszka Drozd, Polskie Forum Rodziców: Przyznam szczerze, że dopiero niedawno zorientowałam się, że istnieją szkoły przeznaczone dla uczniów w spektrum autyzmu. Jak to się stało, że taka placówka powstała w Krakowie?
Katarzyna Szczerbik, dyrektor „Przystanku Szkoła” Niepublicznej Szkoły Podstawowej Specjalnej dla Dzieci z Zaburzeniami ze Spektrum Autyzmu i współzałożycielka prowadzącego szkołę Małopolskiego Centrum Wspierania Rozwoju MCWR
Historia naszej szkoły zaczęła się od doświadczeń towarzyszenia dorosłym osobom z niepełnosprawnościami w ich codziennym życiu. Początkowo będąc we wspólnocie, potem pracując w Stowarzyszeniu „Ognisko” w Krakowie, które zajmuje się wspieraniem dorosłych osób z niepełnosprawnościami, zauważyłam, że absolwenci szkół wchodzą w dorosłe życie kompletnie do niego nieprzygotowani i niesamodzielni. Zadałam więc pytanie: czy jeżeli zaczniemy dobrej jakości terapię i edukację od najmłodszych lat, to kiedyś te dzieci – jako dorośli ludzie – będą bardziej samodzielne? Wierząc, że tak będzie, wraz z grupą przyjaciół na początku roku szkolnego 2011/2012 otworzyliśmy pierwsze w Krakowie niepubliczne przedszkole dla dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu „Przystanek Przedszkolak”.
Po roku okazało się, że część z naszych dzieci musi iść do szkoły i rodzice zaczęli pytać, czy moglibyśmy otworzyć szkołę, więc w 2013 roku wystartowały klasy pierwsze, a w ubiegłym roku powstała szkoła przysposabiająca do pracy. Prowadzimy obecnie trzy placówki: przedszkole, szkołę podstawową i szkołę przysposabiającą do pracy, wszystkie dla dzieci i młodzieży w spektrum autyzmu. Dzieci, które przychodzą do przedszkola, mają zazwyczaj około dwóch i pół roku, w tej chwili możemy je kształcić aż do 24 roku życia.
Myślę, że ta długa historia dziecka (od pierwszych lata życia do dorosłości) w naszych placówkach ma bardzo dużą wartość, dlatego że tworzą się silne relacje i więzi, które bardzo pomagają szczególnie wtedy, kiedy jest trudno. A w życiu osób w spektrum autyzmu i ich rodzin zdarzają się takie momenty, że jest trudno i wówczas znajomość tej osoby i jej rodziny oraz wsparcie środowiska szkolnego jest bardzo potrzebne.
Czy w takim razie misją prowadzonych przez Panią placówek jest przygotowanie dzieci w spektrum autyzmu do samodzielnego życia?
Tak, myślę, że jest to jeden z dwóch głównych celów. Gdy przychodzą do nas małe dzieci, bardzo chcemy, żeby się z nami komunikowały, bo często tej komunikacji u nich nie ma albo jest zaburzona. Ważne jest to, żeby dziecko umiało nam przekazać, czego potrzebuje i żebyśmy je zrozumieli. Drugi cel to samodzielność na miarę indywidualnych możliwości. Nasi podopieczni – od dzieci, przez młodzież aż do młodych dorosłych – to zarówno osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności intelektualnej, które są niesamodzielne i wymagają naszego wsparcia we wszystkich aspektach swojego życia, jak i osoby, które mają umiarkowany stopień niepełnosprawności intelektualnej, aż do takich osób, które są w normie intelektualnej albo ponadprzeciętnie inteligentne, natomiast mają trudności w kontaktach społecznych, ze społecznie akceptowalnym wyrażaniem emocji czy w odnalezieniu się w grupie rówieśniczej.
Nasza szkoła stała się więc miejscem dla bardzo dużej, różnorodnej grupy, chociaż na początku wydawało się, że nasza działalność będzie zawężona do wspierania osób z niepełnosprawnością intelektualną. Ostatnie lata pokazują jednak, że są dzieci wykluczone z edukacji integracyjnej czy ogólnodostępnej – dzieci ponadprzeciętnie inteligentne, które nie są w stanie znaleźć miejsca w zwykłych placówkach z powodu trudności w rozwoju, które powodują, że ich zachowania są nieadekwatne, a środowisko szkolne nie jest w stanie na nie odpowiedzieć.
„Przystanek Szkoła” skupia zatem dzieci w spektrum autyzmu – i te niepełnosprawne intelektualnie, i te w normie, aż do tych ponadprzeciętnie inteligentnych. W jaki sposób szkoła zajmuje się każdym z nich?
Kiedy dziecko rekrutuje się do szkoły podstawowej, decydujemy – po całościowych badaniach psychologicznych – jaką Podstawą Programową będzie się uczyć. Czy podstawą ogólną, dostosowaną do indywidualnych możliwości i potrzeb, czy podstawą dla dzieci z umiarkowanym i znacznym stopniem niepełnosprawności, która jest bardziej nastawiona na przygotowanie do życia. W nadchodzącym roku szkolnym będziemy mieć prawie setkę dzieci w szkole i myślę, że setkę „indywidualności”. Każde dziecko jest inne, a specyfika naszej szkoły jest taka, że dostosowuje się do dziecka, a nie oczekuje od dziecka dostosowania do szkoły.
Najmniejsze klasy są u nas dwuosobowe – tam, gdzie dzieci wymagają największego wsparcia i komfortowych warunków, a największa klasa, którą możemy mieć, to klasa pięcioosobowa – dzieci mówiących, wymagających niskiego wsparcia.
Oprócz setki dzieci w szkole mamy obecnie 41 dzieci w przedszkolu i 9 młodych dorosłych w szkole przysposabiającej do pracy.

Jak wyglądają lekcje w Przystanku?
W każdej klasie czy grupie zawsze są dwie dorosłe osoby: jedna to nauczyciel, a drugą osobą często – w naszym systemie – jest psycholog.
Lekcje wyglądają bardzo różnie, w zależności od tego, jakie są możliwości całej klasy i jakie są potrzeby poszczególnych uczniów. Najważniejsze jest to, żeby nauczyciele byli w stanie odpowiedzieć na te potrzeby, czyli jeżeli uczeń ma diagnozę autyzmu w sprzężeniu z ADHD i musi częściej wychodzić z klasy, to musi mieć też inaczej zorganizowaną lekcję. W niektórych oddziałach jest też tak, że w gronie nauczycieli pracującym z daną klasą jest też czasowo trzecia osoba, więc tak naprawdę dostosowujemy się do tego, co nam dzieci przynoszą.
Czyli nie jest tak, że lekcja zawsze trwa 45 minut?
Nie, my pracujemy 60-minutowymi jednostkami zawierającymi przerwy. Nauczyciel może w ciągu tych 60 minut tak zorganizować lekcję, jak aktualnie wymaga tego klasa. Jeżeli jest dobry dzień i jesteśmy w stanie się skupić, to ta lekcja może trwać 30 minut, a jeżeli jest zły dzień, to czasem skupienie trwa 5 minut, a czasem 15. Czasem jest tak, że dzieci są podzielone, na przykład z dwójką dzieci pracuje jeden nauczyciel, a z trójką drugi, żeby ta dynamika była dostosowana do potrzeb dzieci.
Mamy też bardzo dużo takich przestrzeni, gdzie dzieci mogą poskakać na trampolinie, na piłce, wyjść na przerwę sensoryczną do specjalnie przygotowanego pomieszczenia i np. włączyć sobie światełka, posłuchać muzyki na słuchawkach, czyli zrobić takie rzeczy, które są potrzebą tego momentu. Mogą iść się napić, coś zjeść. Zawsze, gdy pojawia się dyskomfort to sprawdzamy te podstawowe rzeczy: czy dziecko jest najedzone, nawodnione, wyspane. Nie ważne, czy ma 3 lata, 5 czy 15 lat.
Proszę opowiedzieć coś więcej o kadrze pedagogicznej Przystanku.
Wszyscy nauczyciele muszą mieć kwalifikacje terapeuty autyzmu, czyli skończone studia podyplomowe z edukacji i terapii osób w spektrum autyzmu. Nieważne, czy to jest nauczyciel logopeda, nauczyciel psycholog, czy pedagog specjalny, terapeutą autyzmu każdy z nas musi być. Zatrudniamy bardzo dużo oligofrenopedagogów oraz pedagogów specjalnych i sporo psychologów, którzy mają uprawnienia pedagogiczne.
Mamy liczną grupę logopedów, ponieważ dzieci mają trudności komunikacyjne. Logopedię rozumiemy tutaj nie tylko jako samo kształtowanie mowy, ale całościową komunikację jako taką, więc w procesie terapii wdrażamy alternatywne i wspomagające metody komunikacji takie jak: gesty w systemie Makaton, obrazki w systemie PECS czy programy na przykład na tabletach, gdzie dzieci naciskają odpowiedni symbol, a tablet za nie mówi, tj. Mówik.
Bardzo ważną grupą w szkole są fizjoterapeuci i terapeuci integracji sensorycznej, ponieważ dzieci mają dużo zaburzeń w zakresie czucia i doświadczania swojego ciała oraz odbierania otoczenia za pomocą zmysłów i wiele trudnych czy niestandardowych zachowań wynika właśnie z tych trudności.
Mamy również dużo personelu obsługi, osób do pomocy, które też mogą dziecko wziąć za rękę, pójść na spacer albo do toalety, czy czasami postać czterdzieści minut w szatni i poczekać, aż uczeń się ubierze. Zasada jest taka, że za każdym dzieckiem zawsze powinny pójść nasze oczy, więc tak naprawdę w szkole jest nas tak dużo, jak dzieci.
Jednocześnie, jako osoby zarządzające, bardzo dużo wymagamy od siebie, ale też od swoich współpracowników i ciągle się dokształcamy. Osobiście jestem teraz na piątym roku psychologii, natomiast jako firma również organizujemy pracownikom szkolenia, szukamy nowych dróg, bo wiedza o autyzmie bardzo się zmienia. Piętnaście lat temu zupełnie inaczej mówiło się o spektrum, niż teraz.
Poza rozwojem naszych pracowników i siebie, jako organizacji, pojawia się współpraca naszej szkoły i przedszkola z krakowskimi uczelniami wyższymi – Uniwersytetem Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie (jesteśmy Szkołą Ćwiczeń), Uniwersytetem Jagiellońskim, Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II oraz Uniwersytetem SWPS – co jest dla nas ważnym elementem budowania jakości edukacji. Traktujemy ją jako inwestycję w rozwój przyszłej kadry pedagogicznej i specjalistycznej. Studenci, odbywający u nas praktyki, mają możliwość zdobywania doświadczeń w codziennej pracy z dziećmi o zróżnicowanych potrzebach edukacyjnych, ucząc się od doświadczonych nauczycieli i terapeutów. Wierzymy, że takie partnerstwo przynosi korzyści obu stronom – uczelnie kształcą świadomych i kompetentnych specjalistów, a my współtworzymy środowisko sprzyjające rozwojowi nowoczesnej edukacji włączającej i specjalnej.
Jakie inne jeszcze metody terapeutyczne stosowane są w Pani szkole?
Myślę, że można o nas powiedzieć, że my – jako miejsce – jesteśmy bardzo nastawieni na budowanie relacji. Dla nas ważny jest dobrostan dziecka, to, żeby dziecko dobrze się miało, żeby dobrze się tu czuło, żeby było bezpieczne i to chyba nie jest żadna metoda (śmiech).
Pracujemy w podejściu rozwojowym – dostosowujemy elementy różnych metod i technik do aktualnych potrzeb dzieci. Stosujemy wiele metod, takich jak np. TEACCH, ale pracujemy także elementami metody behawioralnej, wdrażamy metody komunikacji alternatywnej i wspomagającej (AAC) czyli m.in. właśnie PECS, który jest ważnym elementem, bo jednak osoby w spektrum preferują myślenie wizualne, obrazowe nad słowne, językowe. Tych metod jest bardzo dużo, np. TUS, Metoda Dobrego Startu, a w edukacji metoda projektu czy metody aktywizujące. Tam, gdzie to konieczne, podążamy za uczniem i jego potrzebami.
Czy szkoła przygotowuje dla uczniów takie dokumenty, jak WOPFU czy IPET?
Tak, szkoła robi wszystko to, co obowiązuje publiczną szkołę specjalną, więc przygotowujemy zarówno Wielospecjalistyczną Ocenę Poziomu Funkcjonowania Ucznia, jak i Indywidualny Program Edukacyjno-Terapeutyczny, a także programy zajęć indywidualnych, rewalidacyjnych i specjalistycznych.
Oprócz tego mamy własne rozwiązania oparte o naszą strukturę organizacyjną. Jesteśmy placówką niepubliczną, więc nauczyciele nie pracują według Karty Nauczyciela, dzięki czemu mogą być z uczniami do 28 godzin w tygodniu i przez cały dzień dziecko ma tych samych nauczycieli. To istotne, bo to, co jest najważniejsze w naszej pracy, to wspólne widzenie dziecka, te same oczekiwania, te same zasady. Wokół dziecka skupiony jest zespół specjalistów, który ma swojego szefa, więc nawet jeżeli przy dzieciach pracownicy się zmieniają, to ten szef utrzymuje relację z rodzicami, utrzymuje spójne cele terapeutyczne dla dziecka, zna to dziecko i jest z nim czasem przez wiele lat. Myślę, że dużym atutem naszej szkoły jest właśnie ta ciągłość myślenia o dziecku, bo stwarza komfortowe warunki dla rozwoju młodego człowieka. Dopiero po latach zobaczyłam, że to jest naszą bardzo dużą siłą.
Często mówię też, że autyzm dziecka jest autyzmem niejako całej rodziny, więc z całą rodziną chcemy utrzymywać relację, żeby był dobry i swobodny przepływ informacji, to bardzo w pracy z dziećmi pomaga.
W takim razie, jak na co dzień wygląda kontakt szkoły z rodzicami uczniów?
Większość uczniów codziennie jest dowożona do szkoły i odbierana przez rodziców, więc ten kontakt jest na co dzień. Poza tym każdy wychowawca ustala ze swoimi rodzinami, w jaki sposób się z nimi komunikuje – np. przez Librus czy e-mailowo. Część dzieci ma zeszyty do korespondencji, gdzie nauczyciel wpisuje, co się działo w szkole, a rodzic wpisuje to, co wydarzyło się w domu, zwłaszcza jeśli dziecko nie jest w stanie samo o tym opowiedzieć. Czasem do takiego zeszytu wkleja się zdjęcia z ważnych wydarzeń. Część rodziców jest umówiona z nauczycielami tak, że dzwonią do siebie i rozmawiają.
Oczywiście są też normalne zebrania klasowe czy indywidualne spotkania nauczycieli i specjalistów z rodzicami, także te wokół opracowywania WOPFU czy IPET. Dużo zależy też od stanu dziecka i stażu w naszych placówkach. Nowe rodziny czy dzieci w trudniejszym okresie potrzebują częstszych spotkań.
Czy szkoła ma jakieś procedury, schematy postępowania na wypadek wystąpienia niebezpiecznych sytuacji?
Są uniwersalne procedury, natomiast zawsze staramy się dostosować procedurę do dziecka. Każde zachowanie, które jest zachowaniem zakłócającym, zachowaniem trudnym (pod którym rozumiemy działania agresywne czy autoagresywne) z czegoś wynika, więc zawsze szukamy przyczyny.
Czy to zachowanie pokazuje nam się o danej godzinie, czy jest wynikiem tego, że dziecko nie zjadło, czy jest wynikiem przeciążenia układu nerwowego i tak dalej. Potem tworzymy imienne procedury i ostatecznie każdy z nas wie, że jak to dziecko zacznie robić jakąś określoną rzecz, to znaczy, że coś zaraz się może zacząć dziać i cały zespół jest na to przygotowany i wie, co ma robić. Często też jest tak, że wtedy wzywamy do dziecka osobę, która je zna najlepiej, żeby było w takim środowisku, które jest na niego najbardziej sprzyjające.
Natomiast przy zachowaniach trudnych, wymagających szczególnej interwencji, dzieci mogą pójść do osobnego pokoju sensorycznego. Uczymy dzieci, że mogą usiąść na pufie, że mają się oddalić, samodzielnie wyregulować, nie doprowadzamy do kontaktu fizycznego. To jest taka sztuka unikania konfrontacji.
Powiedziała Pani o pokojach wyciszenia. Co jeszcze jest tutaj dostosowane do dzieci, jeżeli chodzi o sam budynek?
Jest to zabezpieczenie budynku, okna mamy zamknięte i mamy w nich zamki, osoby obce nie mogą swobodnie wejść do placówki. Klasy w szkole utrzymane są w stonowanej kolorystyce, nie krzykliwej. Dbamy o ciszę, nie ma dzwonka. Jest też dużo większa przestrzeń, w tej chwili w budynku uczy się około 60 dzieci, a dostępna powierzchnia to ok. 1100 metrów kwadratowych, więc jest to dosyć duża przestrzeń na taką grupę dzieci. W drugim budynku, z osobnymi wejściami, mamy przedszkole, klasy 1– 3 szkoły podstawowej i szkołę przysposabiającą do pracy.
Czy są w jakiś sposób mierzone efekty tego, co daje szkoła, nauka, terapia? Jak wygląda ewaluacja?
Powiedziałabym, że ewaluuje najbardziej życie. Dwa lata temu jeden z moich uczniów, który miał 16 lat, trafił do Domu Pomocy Społecznej, ponieważ miał tak trudne zachowania i był tak wymagającym człowiekiem, że rodzina już nie dawała rady opiekować się nim. Pani kierownik z oddziału DPS-u przyszła do mnie do szkoły, żeby się naradzić w jego sprawie, ponieważ to osoba niemówiąca, wymagająca bardzo dużego wsparcia, i powiedziała mi: „pani dyrektor, jak wyście to zrobili, że on jest taki samodzielny?” Stwierdziła, że to jest najbardziej samodzielny człowiek u niej na oddziale, a jest najbardziej niepełnosprawny. Więc to chyba była taka najbardziej wiarygodna ewaluacja. Natomiast jeżeli chodzi o systematyczną ewaluację poszczególnych celów terapii, to ona wynika z IPET– u i WOPFU.
Dzisiaj rozmawiałam z mamą 17-latka, która mi powiedziała: „on się wreszcie nauczył wiązać buty”. To były lata treningu, więc myślę, że to jest też taka praca, że my dużo nakładu dajemy, ciągle trenujemy, ciągle powtarzamy, ale nigdy nie wiemy, kiedy ten efekt będzie taki, jakbyśmy oczekiwali. Więc trzeba mieć dużo samozaparcia i wiary, że kiedyś ten efekt przyjdzie.
Mamy też takie dzieci, które bardzo nas wzruszają, bo przyszły do nas jako trzylatki, które w ogóle nie mówiły. Mam taką dziewczynkę w drugiej klasie, która jest wybitną uczennicą, natomiast przez pierwsze trzy lata u nas krzyczała. Mama ją przyprowadzała, siadała pod drzwiami i płakała, a ona pracowała w sali ze specjalistą i krzyczała. Pewnego dnia coś się zmieniło i przestała krzyczeć, a proces terapeutyczny ruszył. Dziewczynka zaczęła mówić, czytać i w tej chwili uczy się ogólną podstawą programową.
Tych historii jest na pewno bardzo dużo, choć są też takie historie, gdy przychodzą dzieci niemówiące, które mają teraz dwadzieścia lat i dalej nie mówią, ale przez te lata pracy zdobyły wiele innych umiejętności.

Jakie plany mają Państwo na przyszłość?
Nasi uczniowie w wieku 24 lat skończą szkołę przysposabiającą do pracy i co dalej? Nad tym się zastanawiamy. Niestety Kraków nie oferuje zbyt wielu rozwiązań takich jak np. środowiskowe domy samopomocy, warsztaty terapii zajęciowej czy miejsca pracy wspomaganej. Miejsc tam nie ma na tyle, żeby przyjmować wszystkich, którzy kończą edukację specjalną, więc myślimy na przykład o mieszkaniach treningowych, o wspólnotach, w których nasi absolwenci mogliby mieszkać w przyszłości i prowadzić aktywne życie.
Natomiast jeśli chodzi o przedszkole, o szkołę podstawową, to każdego dnia jesteśmy z naszymi dziećmi, ich rodzinami i systematycznie doskonalimy swój warsztat pracy.
Dziękuję za rozmowę.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.